Potrzebowałam resetu.
Przerwy od wszystkiego, co kojarzyło się z problemami.
Dziś śniadanie nie ma zdjęć. Nie chciałam do niego mieszać aparatu. Przeszkadzać sobie pstrykając zdjęcia.
Chciałam żeby było takie jak kiedyś. Nielimitowane kanapki z chleba pasterskiego, z żółtym serem, pomidorem i cebulką, z jajkiem i czerwona papryką i tym czym akurat naszło mnie je posypać. Mnóstwo rzeczy na stole, ładniej lub mniej ładnie podane. Niekształtne, krojone ręcznie kawałki serka, kilkanaście miseczek, talerzyków, gdzieś obierki od jajka z boku, otwarta puszka z fasolką. Nic ciekawego do fotografowania. A potem chałwa na spółkę. Mleczna. I czarna herbata.
Dopijam kawę biorę się za obowiązki. Gdzieś z boku planuje też te nieszczęsne święta, które sprawiły tyle problemów.
A potem będzie ten oczekiwany przepis na ciastka, dobrze ?
Też czasem myślę, że potrzebuję takiego śniadania, ale jak do tej pory blog wygrywa ;)
OdpowiedzUsuńTwój opis jest tak sugestywny, że zdjęć nie trzeba ;) Fajnie, że wróciłaś.
OdpowiedzUsuńNie daruję Ci tych ciastek :D
.... ;)))
Usuńczasem warto się tak oderwać, zjeść normalnie śniadanie bez dbania o zdjecia czy posty na bloga :P
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać ciastek! :D
poukładaj sobie wszystko, kochana, i wracaj wracaj do nas koniecznie wypoczęta i szczęśliwa Elin! : *
OdpowiedzUsuńnie powinno się przez bloga zatracać tego, czym naprawdę powinno być śniadanie. to dobrze, że w taki miły sposób sobie o tym przypomniałaś i myślę, że nikt nie ma ci za złe, że dzisiejszy wpis jest bez zdjęć. (;
OdpowiedzUsuńsuper ,ze jesteś ,nie umiem sie doczekać wpisów ;**
OdpowiedzUsuń