Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypieki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypieki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 listopada 2012

Świat umaziany czekoladą :D

Cała umaziana czekoladową masą bacznie obserwuje jak ciasto (które bałam się, że nie wyrośnie), próbuje osiągnąć wolność, wyrywając się z ciasnych ram tortownicy.
Bo kiedy robię czekoladowe ciasto to miski po nim chłonę całą sobą. Dobre masy na ciasta cenię sobie daleko bardziej niż same wypieki. A ta masa była pyszna.
I niech mi ktoś powie, że świat pływający w czekoladzie i guinnessie nie jest bardziej wesoły. 
Miało być hallowenowe i zachowuje si jak prawdziwy cthulhu. Mam nadzieje, że uda mi się je tu pokazać.
Ciasto czekoladowe z guinnessem stąd.

Śniadanie trzy składnikowe:
 1) Testowania opcji czekoladowego mleka sojowego cześć dalsza. Dziś z domowymi zacierkami. Efekt – bardzo fajny. 
2) Jogurt naturalny z miodem z tradycyjną konfitura dyniową smażoną 3 dni (muszę przyznać, że jest idealna do jogurtów). Do tego cynamonowo-maślana granola z patelni.  To najlepsze połączenie tego typu jakie znam.
oraz
 3) Gwiazda dzisiejszego śniadania: muffinka, oryginalnie nazwana muffinka jak batonik, choc z batonikiem moim zdaniem akurat ma nie wiele wspólnego. Zrobiona według tego przepisu (czyli nawet z tłuszczem).

Wypieczone wczoraj na dzisiejszą imprezę koleżanki.Nie mogliśmy się jednak powstrzymać, żeby ich nie spróbować bo wyszły bardzo urodziwe. Jak na tradycyjny wypiek bardzo smaczne. Zwłaszcza kruszonka z płatków owsianych, miodu, sezamu i orzechów. Wnętrze jest dość ciężkie (jak na moje standardy) i w stopniu doskonałym wilgotne. Zawiera jabłko, marchewkę, dużo orzechów i daktyli, trochę suszonej żurawiny oraz sezam. Połowę mąki zastąpiłam pełnoziarnistą

Osobiście wolę jednak pozostać przy mniej ciężkich wypiekach i ilość tłuszczu na raz następny zmodyfikuje. Jednak dla fanów tradycyjnych ciast pozycja jak najbardziej do polecenia.

Muffiny ciągle czekały na lepsze czasy, bo zawsze był potrzebny przepis na "już" a o nich napisano, że najlepsze są drugiego dnia. Dziś dzień wyciągania zakurzonych zakładek i tych "lepszych czasów"

Z moich modyfikacji - wiórki kokosowe których nie miałam zastąpiłam sezamem. Orzechy są orzechami włoskimi a rodzynki daktylami i żurawiną.
Do picia kolejny mały eksperyment czyli karmelowa inka z mlekiem czekoladowym (sojowym).

MMMMNIAM !

A waga (łazienkowa - nie kuchenna) się popsuła i mogę mieć ją w nosie ;)

niedziela, 30 września 2012

Wersja Low Fat - ciasto korzenne z Marakeszu. Najepszy piernik jaki jadłam

Duże, sycące i zdrowe śniadanie. Nawet jeżeli zbyt duże - jednak...to przecież śniadanie ?

Śniadanie. Prawdę powiedziawszy w planach było śniadanie całkiem inne (które z pewnością jeszcze wykonam). Niemniej jednak z dwóch powodów plan został zmodyfikowany w sposób znaczący. Po pierwsze z niewiadomych przyczyn obudziłam się głodna jak wilk (albo jak ja) i czekanie na śniadanie ponad czas gotowania owsianki było absolutnie i nieodwołanie niewykonalne ( z tego też względu potrzebowałam czegoś ciepłego i przytulaśnego - jak owsianka). Po drugie - z równych, równie nieoczekiwanych przyczyn maliny i poziomki w ogródku okazały się nadal owocować. A nie zmarnowałabym takiej okazji.
A zatem: owsianka z jabłkiem gruszkąmalinami i poziomkami. Do tego po dużym kawałku ciasta korzennego z Makareszu ( w elinowej wersji: low fat).
Mniam !

 
Ciasta pozazdrościłam wczoraj Bliss i Ashtray. Wiedziałam, że to takie na jakie mam ochotę. 

Wersja Low Fat - ciasto korzenne z Marakeszu
Na razowej mące, z 4-5 łyżkami oleju. 

Ciasto przypomina taki...wschodni piernik. Chyba najlepszy jaki dotąd jadłam w tej kategorii pierników.
Pierwsza warstwa to mięciutkie piernikowe ciasto, ale kardamon i daktyle (i sama nie wiem co jeszcze) n a drugim poziomie smaku, nadają mu pewnej orientalnej nuty.
Wygląda inaczej niż TEN którym się inspirowałam. Dzięki nie dodaniu masła ciasto jest lżejsze, mniej zbite i mięciutkie. Idealne. Jak dla mnie na wersji "low fat" tylko zyskało. 

Przepis (wersja moja)
Składniki:
300 ml mocnej świeżo parzonej kawy
130 g cukru białego
1 łyżeczka melasy czarnej
2 łyżki gęstego syropu wiśniowego
2 łyżki miodu
60 g orzechów włoskich
3 kopiaste łyżki sezamu
2 jajka
2 spore łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
4-5 płaskich łyżek oleju
3-4 łyżeczki przyprawy do serników i mas serowych (kardamon, wanilia - prawdziwa, skórka cytrynowa, skórka pomarańczowa)
1,5 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki skórki z mandarynki w syropie
225 g mąki orkiszowej (mieszanka mąki razowej w różnym stopniu razowości)
110 g daktyli (tyle miałam)
40 g rodzynek

Sposób wykonania:
Keksówkę o długości 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia.
Zaparzyć mocną kawę (ja zaparzyłam w kawiarce do włoskiej kawy), i następnie przelać do  sporego garnka. Wstawić na mały gaz, dodając następujące składniki: cukier, syrop wiśniowy, przyprawy (cynamon i mieszankę przypraw, szczyptę soli), posiekane daktyle i rodzynki, skórkę z mandarynki, melasę. Kiedy masa w garnku zacznie przypominać słodki kawowy syrop (składniki się rozpuszczą), wlać olej, dobrze wymieszać i odstawić na kilka minut.
W czasie lekkiego chłodzenia masy mamy czas aby połączyć mąkę z proszkiem do pieczenia, a w osobnej miseczce roztrzepać jajka. To też dobry czas żeby posiekać orzechy.
Następnie (kiedy zawartość garnka lekko ostygnie - będzie lekko ciepła lub letnia)  do garnka z syropem dodajemy sezam i posiekane orzechy oraz naprzemiennie (cały czas mieszając łyżką) mąkę z proszkiem do pieczenia oraz jajka. 
Ciasto wlać do foremki i wstawić do piekarnika.
Piec 45-50 minut w temperaturze 170-180 stopni.
Po ostudzeniu obwinąć papierem lub folią. Jeść następnego dnia.


piątek, 28 września 2012

Ciasto marchewkowo - ananasowe z kokosem

Śniadanie: jogurt naturalny z serkiem homogenizowanym i duszonymi owocami: jabłkiem, nektarynką i ananasem. Kawałek ciasta marchewkowo-anansowego z wiórkami kokosowymi.


Ciasto było pieczone na wczorajsze spotkanie ze znajomymi. Prawdę mówiąc po przekrojeniu go wzdłuż w celu zabrania ze sobą zastanawiałam się czy nie jest mi wstyd je pokazywać.
Zbite, ciężkie, mało wyrośnięte. Zakalcowate jak sam zakalec. A właściwie to nawet nie zakalcowate tylko po prostu bardzo wilgotne, budyniowate. Coś co nie opadło nie mogło być zakalcem, prawda ? Trzeba je lubić takim jakie jest - takie się urodziło.
Przepis inspirowany ciastem Liski z White Plate na ciasto marchewkowo- ananasowe z wiórkami kokosowymi. Ale jego budyniowa struktura to zasługa tego, że nijak nie byłam w stanie dać do ciasta szklanki wiórek kokosowych i 170 g oleju na raz. (Tyle tłuszczu to ja chyba przez miesiąc nie zjadam). Zamiast połowy oleju dałam więc jogurt zmieszany z sokiem z ananasów, a wiórków kokosowych i tak miałam w domu ze 3 łyżki. 
Okazało się jednak, ze ciasto w ograniczonym stopniu zniosło eksperyment, a o tym, że popełniłam błąd w wyliczeniach zorientowałam się już 2 minuty po wsadzeniu go do piekarnika (no bo przecież wiórki to nie tylko miły dodatek, który można dać lub nie. Jeżeli to ma być szklanka to również kwestia struktury ciasta) .
Świat jest jednak miłym miejscem i ciasto mimo swojego podejrzanego fizis wyszło pyszne. Po pierwszym kawałku każdy brał kolejny i jeszcze jeden. Na śniadanie zostało dla nas po jednym.
Dla wszystkich wielbicieli ciężkich, wilgotnych ciast, marchewki i ananasa. 

Z wczorajszego śniadania do zapamiętania: mleko migdałowe gryzie się z masłem orzechowym.

niedziela, 23 września 2012

Niedzielny placek drożdżowy (oraz recenzja Krakowskiej Karmy)

57 minut po północy to dość późna pora na uzupełnienie notki śniadaniowej, prawda ?
Dzień pełen wszystkiego.
Podobnie jak wczorajszy.
Czyli dobry. 

Jeden dzień poza Krakowem i człowiek budzi się rześki jak poranek. Idzie biegać, nastawiając uprzednio ciasto drożdżowe na śniadaniowy placek. Ciesząc się promieniami słońca i dobrym samopoczuciem. 
Placek drożdżowy przygotowany z przepisy na pieczone pączki ( z tą różnicą, że na mące razowej i z mniejszą ilością masła). Wersja przyspieszona - bez wykrawania krążków.
To chyba moje ulubione drożdżowe ciasto. I zawsze się udaje.

Śniadanie: 3 kawałki drożdżowego placka (częściowo z dżemem truskawkowym i powidłem śliwkowym), jogurt z pieczonym jabłkiem z cynamonem (pieczone, a nie smażone bo piekarnik był jeszcze ciepły i skończyły się zapałki). Cykoria z kawą i mlekiem


Przepis - Placek drożdżowy z ciasta na pieczone pączki

320 g mąki (u mnie 215 g mieszanki mąk orkiszowych i 105 g mąki pszennej)
10 g masła
szklanka mleka
7 g drożdży suchych
50 g cukru
1 jajko

Zagniatane i wyrastanie w maszynie. Następnie przelane do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzany do 200 stopni. Pieczone 15-17 minut. 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 SUBIEKTYWNA RECENZJA - KRAKOWSKA KARMA

Jeszcze krótka recenzja krakowskiej knajpki Karma, do której w końcu udało się nam wybrać na obiad. Restauracja wegetariańska, przyjazna weganom. Dość droga. Lekko wschodnia. I według wielu hipsterska do bólu. Oczekiwania były duże.

(zdjęcie źródło: http://myzorki.wordpress.com/2011/05/03/espresso-karma-krakow/)

Codziennie spory wybór ciast i śniadań oraz jedno lub dwa dania obiadowe. Tyle samo zup. Mieszkamy prawie po sąsiedzku można więc zawsze idąc w kierunku rynku zerknąć na menu.
Dziś na obiad była faszerowana cukinia albo makaron ryżowy z grzybami shitake oraz zupa jarzynowa z mleczkiem kokosowym.
Wzięliśmy po pół porcji zupy i makaron.

Cóż...może to kwestia wysokich oczekiwań, niemniej jednak...w knajpce było okropnie głośno. Od ludzi, a przede wszystkim od dzieci. Było ich mnóstwo, mimo, że pod względem wystroju i menu raczej nie wygląda na taką przyjazną maluchom. Stereo krzyków, śmiechów, rozmów i płaczu skutecznie zniechęciło by mnie do każdego posiłku.
A skoro już o posiłku mowa...Jedzenie w Karmie jest bardzo, bardzo ostre. Zarówno zupa (a nic w nazwie nie wskazywało) jak i drugie danie. Po wyjściu policzki płonęły nam od żaru, a nasze usta były czerwone jak pomalowane intensywną szminką. To chyba sprawka tony świeżego imbiru.
Dopiero kiedy się już przebiło przez warstwę dominującej pikantności, można było zastanowić się nad smakiem potraw. Owszem - jadłam mniej udane makarony i mniej ciekawe zupy, jednak po Karmie spodziewałam się więcej (i to nie ciut).
Na obronę knajpki trzeba im przyznać, że porcje były na prawdę duże, dość szybko i ładnie podane. Do tego na pewno ze świeżych i zdrowych składników ( choć to od początku stanowiło wyznacznik pójścia właśnie tam a nie gdzie indziej).
W skali szkolnej od 1-6 dostaną 3, choć za brak ostrzeżenia o zagęszczeniu krzyczących dzieci na jednostkę powierzchni powinni dostać -1.

Spróbuje pójść tam jeszcze kiedyś i być może zweryfikować kiepski osąd. Może nie w weekend i może na ciasto. Bo te wyglądały na prawdę pysznie. Istnieje też niewielka (ale jednak) szansa, że byłyby odrobinę mniej pikantne.

sobota, 18 sierpnia 2012

Tradycyjne szwedzkie bułeczki (булочки с корицей)

Poranek nie był jednym z tych miłych, sobotnich i przewidywalnych. Cały czas sąsiadom i ludziom dookoła zdarzały się nieprzewidywalne wypadki które potrzebowały do szczęścia mojej osoby. Trzeba było więc od stołu wstać i się tym zająć. Wolałabym śniadanie bez utrudnień. Bez mojego własnego utrudnienia także (włączyłam piekarnik na 180 stopni i na...świecenie żarówki. I moje wielkie zdziwienie: "piekarnik nie parzy Oo").

Śniadanie: Kawa+cykoria z mlekiem, maślanka truskawkowa, ciepła szwedzka bułeczka drożdżowa z masłem cynamonowym oraz mała owsianka z jabłkiem skórką mandarynkową i cukrem cynmonowym ( z dodatkiem serka wiejskiego). Wcześniej trochę winogron czarnych z ogrodu, a później łycha nutelli.

Potrzebuje rady lub pomsyłu. Zobowiązałam się na niedzielny podwieczorek upiec ciasto. Potrzebuje czegoś beztłuszczowego lub niskotłuszczowego, smacznego, może być oryginalnego (np. takie z cukinią/buraczkami lub coś z tego typu) i chętnie z owocami. Macie jakieś pomysły ? Bo mi nagle większość powypadała z głowy. Jak nie mam dla kogo upiec ciasta to mam tysiąc pomysłów, a jak trzeba wymyślić coś na jutro to mam w głowie wielki mętlik.

(bułeczki mrożone z Ikei)

 
 Ku mojemu zdziwieniu najwięcej osób oglądających mojego bloga, z poza Polski, pochodzi z Rosji. Na wielu blogach widziałam opisy tłumaczone na angielski, za którym to językiem nie przepadam. Rosyjski za to lubię bardzo, a ostatnio nie mam całkiem z nim kontaktu. Zacznę więc tłumaczyć na rosyjski :) Mniej lub bardziej udolnie. Poprawki mile widziane. 
Я учу русский язык. Язык поправки будет хорошо. 

булочки с корицей.Овсяная каша с яблоком и мандариновый сироп. Цикорий с молоком. Пахта с клубниками.

sobota, 14 lipca 2012

Jagodowa owsianka. Miodowo-morelowe muffiny.

W końcu jagody. I niezasłużony prawie urlop na całe 2 dni. Kończę wrzucać rzeczy do plecaka. Do samochodu i w drogę.

Jak się uda zrobię trochę zdjęć. Pokaże wam moje prawie góry. Z malinami, winogronem, dziką różą i zdziczałymi poziomkami. Starymi jabłoniami i bzem. Z ciocią czarownicą i jej zwierzętami. Drewnianymi okiennicami. Widokiem jak z bajki.
Jak się uda.
Drugą rzeczą z udaniem się lub nie jest odpowiedz na pytane: czy uda mi się tam popracować. Mówiłam, że urlop jest niezasłużony. 


 Naleśników jak zawsze brak. Wciąż chyba czekam aż się same pojawią na talerzu w którąś sobotę. Spadną z nieba, przyniesie je listonosz, usmaży je mój chłopak. Wszystkie opcje równie prawdopodobne :) Aczkolwiek widzę pewien postęp u siebie w tym zakresie. Wstałam rano i moją pierwszą myślą na temat: co by tu zjeść ? Nie była owsianka. 

A teraz śniadanie bo całkiem o nim zapomniałam: Ugotowana rano owsianka. Z jagodami i maślanką truskawkową. Na mleku waniliowym i zwykłym. Z serkiem wiejskim. Do picia dla mnie cykoria  z mlekiem. I muffinki. Słodkie, razowe, waniliowe, lekko miodowe z morelkami. Smak - pyszny. Wygląd - przeciętny. Proces wyjmowania z papilotek - straszny. Upiekłam je przedwczoraj, ale dopiero dziś nadawały się do nieskrępowanej konsumpcji (zaczęły się wyjmować z papilotek). Chciałam muffinek bardzo owocowych i bardzo wilgotnych i odrobinkę przesadziłam :)
Przepisu więc nie dodam, bo jeszcze trochę muszę nam nim popracować.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Drożdżowe ciasto czekoladowe. Owsianka z kefirem i musem truskawkowym.

Na śniadanie (mało fotogeniczna) owsianka z musem truskawkowym i kefirem na waniliowym mleku sojowym. Zestaw "zdrowy brzuszek". Do tego czekoladowe ciasto drożdżowe z truskawkami i krem z siemienia lnianego i kakao. Do picia mięta z guaraną (a  dla innych mleko).


 Jak powiedziałam tak zrobiłam - upiekłam czekoladowe ciasto drożdżowe z przepisu dorotus (Czekoladowe ciasto drożdżowe) tyle że bez kruszonki. Dodałam trochę więcej mąki, i trochę mniej czekolady (zjadłam  2 linijki w trakcie krojenia czekolady), a do tego podczas rośnięcia ciasta w maszynie czekolada się całkowicie roztopiła (nie wiem czy tak miało być).
Ciasto niewątpliwie jest bardzo smaczne. Na śniadanie (lub kolacje jak ktoś lubi) z mlekiem doskonałe. Chociaż mój wrodzony krytycyzm każde mi stwierdzić, że liczyłam na więcej. Na co ? trudno powiedzieć - coś bardziej wyrazistego i bardziej wyjątkowego.
Cóż - jak tylko się skończy spróbuje zrobić lżejszą - nietłuszczową- wersje śniadaniową. Żebym mogą zjeść wielki kawał a nie mały kawałeczek. W ogóle nie rozumiem po co do ciasta drożdżowego dawać tłuszcz. No chyba ze do maślanej chałki. 




Do tego mam mocne postanowienie ponownego zapanowania nad posiłkami i do tego mam zamiast wykorzystać bloga. Odkąd mam kontuzje zamiast (z powodu małej ilości treningów) jeść mniej to jem więcej itp. Konsekwencje - standardowe. Ogłaszam wiec postanowienie - jem to co wrzucę na bloga, a nie kolejne dwa śniadania zaraz "po".

niedziela, 10 czerwca 2012

Chlebek bananowo-dyniowy z płatkami owsianymi. Owsianka z poziomkami.



Na śniadanie owsianka z serkiem wiejskim i poziomkami plus truskawki i chlebek orkiszowy na bananach i dyni z dodatkiem płatków owsianych. Duże, sycące niedzielne śniadanie. W ram raz żeby rano trochę popracować.

Chlebek to kolejna z moich prób stworzenia idealnego zdrowego, małokalorycznego ciasta. Mimo, że jest bardzo smaczny to nie mogę go uznać za sukces w tym zakresie. Jest ciężki, sycący, ma w sobie coś z posmaku karmelu (to sprawie że jest smaczny), ale bardzo mokry przez co przypomina w wyglądzie raczej pasztet warzywny niż ciasto.
A ciasto idealne jest przecież ciastem - wygląda jak ciasto i ma jego konsystencje.
Cóż - idealnego zdrowego ciasta szukam więc dalej. Mam jednak wrażenie, że drogą sukcesu będą tu raczej drożdże niż proszek do pieczenia.

A dziś czeka mnie jeszcze jeden eksperyment. Tym razem dotyczący klasycznego ciasta, ale nie mogę się doczekać. Chce upiec (zainspirowana stroną moje wypieki) czekoladowe ciasto drożdżowe z truskawkami. Nigdy takiego nie jadłam. Mam dziwne przeczucie, że będzie doskonałe. Poza tym - na pewno będzie wyjątkowe.

wtorek, 5 czerwca 2012

Śniadanie 5.06.2012. Orkiszowe pełnoziarniste drożdżówki.

 
Pierwszy raz od dawna obudziłam się i stwierdzam, ze na śniadanie nie koniecznie musi być owsianka. Postanowiłam z tego faktu skorzystać.

Wczoraj w nocy upiekłam drożdżówki . Z mąki pełnoziarnistej orkiszowej, z twarożkiem i truskawkami. Z minimalną ilością cukru (na 9 drożdżówek jakieś 3,5 łyżki) i z dwoma łyżeczkami masła orzechowego zamiast tłuszczu. Są fenomenalnie - szczególnie na ciepło.
Wymyślony w nocy przepis na pewno zatrzymam i będę do wykorzystywać z innymi składnikami.


Na śniadanie były więc ciemne bułeczki z oscypkiem, serem pleśniowym z zielonym pieprzem, pomidorem i cebulą (w moim wydaniu pół bułeczki z oscypkiem i pomidorem, a pół z serkiem pleśniowym i pomidorem). Oraz oczywiście drożdżówki z truskawkami i serkiem (na tych na zdjęciu się oczywiście nie skończyło - ja sama zjadłam 3 a może 4 w każdym razie nie wiele ich zostało)

Wspominałam już, że ciasto drożdżowe to moje nemesis ? Zawsze uważałam, że do pieczenia ciast i w ogóle słodkich posiłków mam pewien talent. Umiem sama komponować ciasta i na prawdę mało kiedy wychodzi mi coś z czego nie można być dumnym. Gdzieś jednak koło tej idylli są wypieki z ciasta drożdżowego. Uwielbiam je jeść. Nie umiem piec. Tzn. od jakiegoś czasu umiem, ale efekty bywają różne. Szczególnie jeżeli chodzi o wygląd. Ja chyba po prostu nie panuje nad drożdżami.

Na specjalne życzenie - przepis na orkiszowe pełnoziarniste drożdżówki:

Na ciasto:
250 g mąki orkiszowej (ja użyłam mieszanki do wypieku chleba gdzie około połowa mąki jest pełnoziarnista, a połowa po prostu orkiszowa). Można też dla lepszej pulchności dać 150 g mąki orkiszowej i 100 g białej pszennej.
2 łyżki masła orzechowego lub 25 g zmielonych orzeszków fistaszkowych (pewnie wyszło by też z dwoma łyżkami zwykłego masła)
pół szklanki mleka (jakieś 125 g)
odrobina soli
3 łyżki cukru (35 g)
1 jajko
Opakowanie suchych drożdży

Nadzienie:
truskawki
150 g twarogu (ja następnym razem dam trochę więcej nawet)
20g  serka wiejskiego (użyłam chudego twarogu więc potrzebowałam czegoś bardziej płynnego żeby się dobrze zmielił)
łyżka lub dwie cukru (ja dałam około 20g)

Sposób wykonania
Cóż - jak pisałam - mam wybitny antytalent do ciast drożdżowych więc do wyrabiania i rośnięcia używam maszyny. A w maszynie to jak wiadomo - najpierw składniki płynne (roztrzepane jajko, mleko, masło orzechowe), potem stałe - zaczynając od cukru i soli, a na końcu drożdże.
Potem po wyrośnięciu formujemy kulki, spłaszczany i robimy wgłębienie.
Do wgłębienia nakładamy masę ze zmielonych twarożków i cukru (ja zmiksowałam w malakserze, ale na pewno zmielony twaróg też będzie dobry) oraz truskawki.
Drożdżówki muszą być dość duże bo w innym wypadku rosną bardzo w górę i wychodzi kształt dziwnych bułeczek z truskawką na czubku.
Piec na papierze do pieczenia 15 minut w temperaturze 190 stopni.

Bułeczki mają jeszcze jedną świetną cechę. Jak pisałam - najlepiej smakują lekko ciepłe - a przy tym doskonale się podgrzewają. Następnego dnia rano można je na 5 minut po prostu włożyć do nagrzanego piekarnika i smakują jakby dopiero co wyszły z pieca.


poniedziałek, 4 czerwca 2012

Śniadanie 4.06.2012 Owsianka z truskawkami i jeżynami

 
Ostatni dni przypomniały mi o starej zasadzie - jak wychodzi się na cały dzień żeby pracować (i to w trybie - zrobić jak najwięcej) idea małego śniadania, jedzenia kilku posiłków za to w "dziecięcych porcjach" nie zdaje u mnie rezultatu. Mój mózg jest wyjątkowo energochłonny. Bez paliwa nie zadziała. Śniadanie więc musi być duże - najlepiej na dwa standardowe.

Na śniadanie duża owsianka z truskawkami i jeżynami (owoce głównie w środku), sokiem jeżynowym oraz serkiem wiejskim. Do tego pieczona wczoraj w nocy drożdżówka z serem i miodem (cóż - nawet jeżeli ma kształt sufletu ciągle jest drożdżówką).
 Do upieczenia czegoś na śniadanie - najlepiej bez tłuszczu i z niedużą ilością cukru zainspirowało mnie wczorajsze śniadaniowe ciasto marchewkowe blissful. Tyle, że nie miałam w domu marchewek (znaczy były dwie czyli do zjedzenia w sam raz a do ciasta za mało). Poza tym -drożdżowe ciasta rano przedkładam nad wszelkie inne.
Do tego zielona herbata dla mnie i kubek naturalnego kefiru dla drugiej połowy. 

sobota, 12 maja 2012

Śniadanie 12.05.2012. Owsianka jabłkowa i tarta z rabarbarem.


 
Sezon rabarbarowy jest w pełni, a ja kontynuuje zasadę, że wszystko z płatkami owsianymi smakuje lepiej. Efektem tych piątkowo-sobotnich przemyśleń było się śniadanie w postaci małej jabłkowej owsianki, bardzo mlecznej kawy i placka na kruchym cieśnie, z rabarbarem i kruszonką z płatków owsianych.

Przepis inspirowany bayadrekową tartą (tarta rabarbarowa), aczkolwiek cisto to moja własna fantazja będąca następstwem niedawno pieczonych dla kolegi kruchych ciasteczek.
Ciasto było genialne, choć może nie chciało prezentować się najlepiej.

czwartek, 19 kwietnia 2012

Chlebek drożdżowy




Zasada 1: „jeżeli możesz do czegoś dodać płatków owsianych to zrób to”

Trzymam się jej ilekroć coś piekę. Płatki dodają aromatu i miękkości. Przedłużają świeżość.

Ciasto zagniatane w nocy, wyjęte z piekarnika na kilka minut przed znam. Do 9 rano czekało owinięte szmatką w kropki. Zjedzone z belgijskim kremem z prażonym kokosem. 


Składniki:
250 g mąki pszennej
35 g płatków owsianych (zmielonych)
160 g mleka
45-60 g cukru
30 g drożdży
1 jajko
10 g drożdży instant

Sposób wykonania:

zagniatamy ciasto z podanych składników. Czekamy aż wyrośnie przez godzinę. Pieczemy 25 minut w 25 stopniach.