Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleko sojowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleko sojowe. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 czerwca 2012

Owsianka która nie jest naleśnikiem, ale pełna jest musu z moreli.


Będę łamiakcjem bo naleśniki obiecałam dopiero na obiad.
Odkryłam, że poranne sobotnie smażenie naleśników jest nie dla mnie. To strasznie stresujące stać nad kuchenką i myśleć o naleśnikach. 

*
A ponieważ dużo czasu zajęła mi medytacja nad "jakie mam zrobić te naleśniki" to zrobiło się bardzo późno i wyszła owsianka. Z waniliowym mlekiem sojowym, z musem morelkowym i kawałkami różnych owocków które z tego czy innego powodu były w lodówce (jakieś 2 cząstki pomarańczy, pół brzoskwini, kawałek gruszki). Do tego zwyczajowa już cykoria z kawą i mlekiem, pół brzoskwini i serek wiejski z resztką sojowego-waniliowego. 

*

Naleśniki lub placki spróbuje jednak zrobić na obiad i proszę o zobligowanie mnie do tego i sprawdzenie efektów (mam wrzucić zdjęcie).

A tymczasem zbieram się na rower by repecić owocki z ogrodu (ponoć już są białe maliny, a poziomek jest małe zatrzęsienie) i pomagać w szukaniu prezentu :)

wtorek, 12 czerwca 2012

Owsianka "słodkie lepiszcze" albo "mordoklejka"

Na pomysł takiej owsianki wpadłam kilka dni temu patrząc na mój chlebek bananowy - niezbyt efektowny ale cudowny w swej słodkiej lepkości.

Owsianka na dziś jest waniliowa, z bananem, daktylami, i czarną melasą. Posypana kawałkami  bananowego chlebka. Czysta (ale zdrowa) rozpusta na początek dnia. Do tego cykoria z kawą i mlekiem. Cykoria której dawno nie piłam.

Szkoda tylko, że poranek jakoś tak się ułożył, że bardziej sobie wyobrażam, że była pyszna niż zwróciłam na to uwagę. Ponoć była. Szkoda tylko, że ja nie miałam do niej nastroju.
Z rzeczy optymistycznych - zważywszy na powyższe - pewnie zrobię jej powtórkę,  żeby się upewnić czy aby na pewno jest genialna. 










  
Owsianka dziś wyjątkowo to płatki owsiane i 
rozdrobiona kaszka jaglana (to połączenie nawet lepsze niż z kaszą manną)

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Drożdżowe ciasto czekoladowe. Owsianka z kefirem i musem truskawkowym.

Na śniadanie (mało fotogeniczna) owsianka z musem truskawkowym i kefirem na waniliowym mleku sojowym. Zestaw "zdrowy brzuszek". Do tego czekoladowe ciasto drożdżowe z truskawkami i krem z siemienia lnianego i kakao. Do picia mięta z guaraną (a  dla innych mleko).


 Jak powiedziałam tak zrobiłam - upiekłam czekoladowe ciasto drożdżowe z przepisu dorotus (Czekoladowe ciasto drożdżowe) tyle że bez kruszonki. Dodałam trochę więcej mąki, i trochę mniej czekolady (zjadłam  2 linijki w trakcie krojenia czekolady), a do tego podczas rośnięcia ciasta w maszynie czekolada się całkowicie roztopiła (nie wiem czy tak miało być).
Ciasto niewątpliwie jest bardzo smaczne. Na śniadanie (lub kolacje jak ktoś lubi) z mlekiem doskonałe. Chociaż mój wrodzony krytycyzm każde mi stwierdzić, że liczyłam na więcej. Na co ? trudno powiedzieć - coś bardziej wyrazistego i bardziej wyjątkowego.
Cóż - jak tylko się skończy spróbuje zrobić lżejszą - nietłuszczową- wersje śniadaniową. Żebym mogą zjeść wielki kawał a nie mały kawałeczek. W ogóle nie rozumiem po co do ciasta drożdżowego dawać tłuszcz. No chyba ze do maślanej chałki. 




Do tego mam mocne postanowienie ponownego zapanowania nad posiłkami i do tego mam zamiast wykorzystać bloga. Odkąd mam kontuzje zamiast (z powodu małej ilości treningów) jeść mniej to jem więcej itp. Konsekwencje - standardowe. Ogłaszam wiec postanowienie - jem to co wrzucę na bloga, a nie kolejne dwa śniadania zaraz "po".

sobota, 9 czerwca 2012

Śniadanie 9.06.2012 r. Waniliowo-gruszkowa owsianka z rodzynkami (na mleku sojowym)


Dzisiejsze opóźnienie we wpisie sponsoruje wyjazd do małej górskiej wioski (którą szczerze uwielbiam). Rosną tam najlepsze maliny na świcie (chociaż teraz jeszcze nie dojrzały), doskonałe pół-dzikie poziomki i winogrona


Śniadanie było więc o zatrważająco wczesnej porze. Żeby się nie spóźnić do samochodu wybiegam z mokrą głową. O wrzucaniu zdjęć nie mogło być nawet mowy (z ich wyglądem też nie poszło w biegu najlepiej).

A na śniadanie: owsianka (płatki owsiane, otręby owsiane, amarantus) na waniliowym mleku sojowym (bo zapomniałam już jak smakuje) z gruszką i rodzynkami. Do tego serek wiejski i kubek zielonej herbaty.
Wiem tym razem na prawdę nie szczególnie oryginalnie ale kiedy jestem niewyspana i mam mało czasu moje zdolności kreatywne na prawdę maleją. Poza tym na prawdę miałam ochotę przetestować to mleko sojowe. 
A muszę przyznać że te dość sztuczne) sojowe napoje nie są takie złe. Mają lekki posmak soi i smakują jak mocno rozmleczniony waniliowy budyń.


Z "prawie gór" wróciłam z odrobiną poziomek, które mam zamiast wykorzystać do jutrzejszego śniadania, 26 kwiatkami dzikiej róży (tzn. jadalnej) na konfiturę i dużą ilością zielonych ogórków.