Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gruszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gruszka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 czerwca 2012

Jaglanka po prostu. Jaglanka pełna owców



Przy panującej pogodzie najchętniej jadła bym wyłącznie (na zmianę) jogurt z owocami/ serek wiejski z owocami/jogurt i serek wiejski z owocami, ewentualnie bardziej lub mniej zimne wersje owsianki/ kasz/ makaronów i ryżu gotowanych z mlekiem i owocami. To bardzo monotematyczne, ale nic na to nie poradzę.
10 czy 15 minut stania nad pracującą kuchenką w środku dnia potrafi skutecznie zdemotywować do życia. Zaczęłam wiec gotować w nocy. Nie jest może wtedy chłodno, ale to i tak najchłodniejsza pora doby.


Na śniadanie jest więc przygotowana wczoraj w nocy jaglanka ugotowana na standardowym mleku.
Zagotowana z bananem i resztką poziomek z ogródka. Czuje się dumna - jaglanki w klasycznej formie nie gotowałam od dobrych 5 lat. Niby nic a jednak wyjątkowe śniadanie.
Nad ranem leciutko podgrzana z gruszką. Posypana bananem i chłodnymi truskawkami, polana maślanką "owoce leśne" i kleksem serka wiejskiego.
Do tego pasta kakaowa z siemienia lnianego i miodu; jeden werthers original, które ostatnio odkrywam na nowo. No i miseczka truskawek. 


Kilka słów o przepisie na jaglankę.
Nie jestem w tym specjalistą - ani w pisaniu przepisów ani w gotowaniu jaglanki, ale wczoraj koleżanka zwróciła mi uwagę, że z Elinownika nie bardzo można dowiedzieć się jak ugotować daną rzecz, a czasem by się chciało. Postaram się więc zawsze wrzucać krótkie instrukcje jak i co zrobiłam. Nie umiem jednak zagwarantować że to najlepszy możliwy przepis czy instrukcja. Poza tym - ja dużo rzeczy robię "na oko".

Na dwie osoby potrzebne było mi około 110 g kaszki jaglanej, około 300 ml mleka, a potem kolejne 200 rano (to bardzo intuicyjne 200 bo lałam z kartonu), woda, duża łyżka otrębów owsianych, banan, trochę poziomek, gruszka, truskawki, sól i trochę słodzenia ( w tym wypadku stewia i trochę cukru i cukru waniliowego).
Do garnka wsypałam kaszkę. Zalałam wodą tak na 1-2 cm nad poziom warstwy kaszki. Wstawiłam na gaz na jakieś 10 minut. Kiedy kaszka wchłonęła wodę wlałam pierwsza porcje mleka i stopniowo dodawałam owoce, które miały się rozgotować w mleku (banana, poziomki i trochę gruszki) oraz łyżkę otrębów owsianych. Kilka razy w trakcie przemieszałam i sprawdziłam konsystencję. Kiedy mleko było gęste wyłączyłam gaz. Przyprawiłam solą i słodzidłami. Przykryłam pokrywką i kiedy garnek był już zimny wstawiłam do lodówki (może po 2 godzinach, ale zdarza mi się też zostawiać taki garnek po prostu w kuchni przykryty pokrywką - nic mu się nie dzieje do rana).
Rano garnczek wyjęłam z chłodziarki. Bardzo gęstą kaszkę (która wchłonęła przez noc chyba całość płynu) zalałam drugą porcją mleka, dodałam trochę owocków i lekko pogrzałam do poziomu letnia/ciepława kaszka z mleczkiem. Po przelaniu do miseczki dodałam ostatnią porcje owoców, wymieszałam z maślanką i dodałam wiejskiego serka. Koniec.
 

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Pokojowa owsianka. Cała w ciapki.

To bardzo niecne uczucie móc tak usprawiedliwienie sprawdzać kilkukrotnie poziom słodkości owsianki o 3 w nocy.O wylizywaniu garnka i łyżki nie wspominając ;)

Owsianka jest pokojowa (w temperaturze pokojowej) bo na śniadanie była wybrana opcja "coś zimnego". W środku ma trochę jabłka, dużo gruszki i porzeczki, no i miód i szczyptę cynamonu. Połączenie może nie do końca klasyczne, ale jak najbardziej ciekawe. Kontrastowe -ma słodkawą niewyraźność gruszki i bardzo intensywną kwaśność porzeczek. Do tego słodki miód, mleko i cynamon.
I jest zmieniona w zimny pudding przez jaglany pyłek (zmielone płatki jaglane). 
Do tego cykoria z kawą i mlekiem. 
Stokrotki bo magnolia całkiem się posypała. 


Zdjęcia na białym obrusie (z całkowicie nieokiełznanym światłem słonecznym z boku i z góry) to trudna sztuka i przyznam, że zwykle sobie z nią nie radzę. Teorie niby znam, ale chyba czas nauczyć sie porządnie fotografować.
Zna ktoś jakąś dobrą szkołę w Krakowie ?

sobota, 9 czerwca 2012

Śniadanie 9.06.2012 r. Waniliowo-gruszkowa owsianka z rodzynkami (na mleku sojowym)


Dzisiejsze opóźnienie we wpisie sponsoruje wyjazd do małej górskiej wioski (którą szczerze uwielbiam). Rosną tam najlepsze maliny na świcie (chociaż teraz jeszcze nie dojrzały), doskonałe pół-dzikie poziomki i winogrona


Śniadanie było więc o zatrważająco wczesnej porze. Żeby się nie spóźnić do samochodu wybiegam z mokrą głową. O wrzucaniu zdjęć nie mogło być nawet mowy (z ich wyglądem też nie poszło w biegu najlepiej).

A na śniadanie: owsianka (płatki owsiane, otręby owsiane, amarantus) na waniliowym mleku sojowym (bo zapomniałam już jak smakuje) z gruszką i rodzynkami. Do tego serek wiejski i kubek zielonej herbaty.
Wiem tym razem na prawdę nie szczególnie oryginalnie ale kiedy jestem niewyspana i mam mało czasu moje zdolności kreatywne na prawdę maleją. Poza tym na prawdę miałam ochotę przetestować to mleko sojowe. 
A muszę przyznać że te dość sztuczne) sojowe napoje nie są takie złe. Mają lekki posmak soi i smakują jak mocno rozmleczniony waniliowy budyń.


Z "prawie gór" wróciłam z odrobiną poziomek, które mam zamiast wykorzystać do jutrzejszego śniadania, 26 kwiatkami dzikiej róży (tzn. jadalnej) na konfiturę i dużą ilością zielonych ogórków.

środa, 6 czerwca 2012

Śniadanie 6.06.2012 r. Owsianka z gruszkami, miodem, bananem i rodzynkami


 Co tu dużo pisać. Pracowałam do 4.30. Wstałam po 11. Śniadanie było więc pyszne ale standardowe - owsianka z zatopionymi gruszkami, bananem, miodem i rodzynkami. Słodka i pyszna. Do tego trochę serka wiejskiego, zielona herbata, truskawki, i cudowne podgrzane drożdżówki z wczoraj.

Jeszcze kilka słów o owsiankach. Ja swoje gotuje tak, że różne składniki - słodkie bakalie, owoce, orzechy -wrzucam do gotującej się owsianki.
W zależności do tego czy są to miękkie owoce czy twarde nasiona dodaje je na końcu lub początku gotowania.
Po ugotowaniu dodaje zwykle tylko różne kremy orzechowe, sezamowe lub kasztanowe (kwasy tłuszczowe omega nie lubią wysokich temperatur, a przy gotowaniu całkiem giną), czasem jakieś chrupkie dodatki - np. prażone migdały.
Dzięki gotowaniu razem z owocami cała owsianka przesiąknięta jest ich aromatem i smakiem - jak mus owsiankowo-mleczno-owocowy. Do tego niektóre owoce - jak np. banany po ugotowaniu z mlekiem zmieniają konsystencje całej owsianki - na słodszą i bardziej gęstą - trochę kleistą (taką jak lubię).
Mimo to, z tego co widzę, na większości blogów śniadaniowych duża część osób różne owsiankowe dodatku dorzuca dopiero na końcu - na owsiankę. Wytłumaczyłby mi ktoś jaka jest tego idea ?

A owsianka jak zwykle płatków owsianych ma w sobie jakąś połowę - reszta to otręby owsiane, amarantus, zarodki pszenne, płatki ryżowe. Wyjątkowo bez odrobiny kaszy manny.