Pokazywanie postów oznaczonych etykietą banan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą banan. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 czerwca 2012

Niedzielna owsianka dobra niezależnie od okoliczności. Czarne porzeczki i banan.


Owsianka - śniadanie doskonałe niezależnie od okoliczności.
Dziś mleczna, gęsta z dojrzałym bananem i czarnymi porzeczkami (pierwszymi w tym roku). Do tego serek wiejski, różowe czereśnie i zimna herbata (zielona herbata, imbir, mięta). 

Po śniadaniu, na rower, na pchli targ szukać staroci :)



Na wielu blogach kulinarnych spotkałam się z filmem Julia&Julia. Że ponoć taki genialny. I dochodzę do wniosku, że chyba nie jestem grupą docelową. Jak dla mnie to taki kucharski Dziennik Bridget Jones. Może gdybym była poszukującą sensu życia kobietą po 30, z brakiem perspektyw zawodowych -  podobałby mi się bardziej. Może gdybym nie była wegetarianką, którą do szału doprowadza fakt, że człowiek potrafi z największym smakiem pałaszować homara, a przez tydzień przeżywa, że musi tego homara zabić. I gdyby wszędzie nie lało się masło. Może wtedy.


wtorek, 19 czerwca 2012

Jaglanka po prostu. Jaglanka pełna owców



Przy panującej pogodzie najchętniej jadła bym wyłącznie (na zmianę) jogurt z owocami/ serek wiejski z owocami/jogurt i serek wiejski z owocami, ewentualnie bardziej lub mniej zimne wersje owsianki/ kasz/ makaronów i ryżu gotowanych z mlekiem i owocami. To bardzo monotematyczne, ale nic na to nie poradzę.
10 czy 15 minut stania nad pracującą kuchenką w środku dnia potrafi skutecznie zdemotywować do życia. Zaczęłam wiec gotować w nocy. Nie jest może wtedy chłodno, ale to i tak najchłodniejsza pora doby.


Na śniadanie jest więc przygotowana wczoraj w nocy jaglanka ugotowana na standardowym mleku.
Zagotowana z bananem i resztką poziomek z ogródka. Czuje się dumna - jaglanki w klasycznej formie nie gotowałam od dobrych 5 lat. Niby nic a jednak wyjątkowe śniadanie.
Nad ranem leciutko podgrzana z gruszką. Posypana bananem i chłodnymi truskawkami, polana maślanką "owoce leśne" i kleksem serka wiejskiego.
Do tego pasta kakaowa z siemienia lnianego i miodu; jeden werthers original, które ostatnio odkrywam na nowo. No i miseczka truskawek. 


Kilka słów o przepisie na jaglankę.
Nie jestem w tym specjalistą - ani w pisaniu przepisów ani w gotowaniu jaglanki, ale wczoraj koleżanka zwróciła mi uwagę, że z Elinownika nie bardzo można dowiedzieć się jak ugotować daną rzecz, a czasem by się chciało. Postaram się więc zawsze wrzucać krótkie instrukcje jak i co zrobiłam. Nie umiem jednak zagwarantować że to najlepszy możliwy przepis czy instrukcja. Poza tym - ja dużo rzeczy robię "na oko".

Na dwie osoby potrzebne było mi około 110 g kaszki jaglanej, około 300 ml mleka, a potem kolejne 200 rano (to bardzo intuicyjne 200 bo lałam z kartonu), woda, duża łyżka otrębów owsianych, banan, trochę poziomek, gruszka, truskawki, sól i trochę słodzenia ( w tym wypadku stewia i trochę cukru i cukru waniliowego).
Do garnka wsypałam kaszkę. Zalałam wodą tak na 1-2 cm nad poziom warstwy kaszki. Wstawiłam na gaz na jakieś 10 minut. Kiedy kaszka wchłonęła wodę wlałam pierwsza porcje mleka i stopniowo dodawałam owoce, które miały się rozgotować w mleku (banana, poziomki i trochę gruszki) oraz łyżkę otrębów owsianych. Kilka razy w trakcie przemieszałam i sprawdziłam konsystencję. Kiedy mleko było gęste wyłączyłam gaz. Przyprawiłam solą i słodzidłami. Przykryłam pokrywką i kiedy garnek był już zimny wstawiłam do lodówki (może po 2 godzinach, ale zdarza mi się też zostawiać taki garnek po prostu w kuchni przykryty pokrywką - nic mu się nie dzieje do rana).
Rano garnczek wyjęłam z chłodziarki. Bardzo gęstą kaszkę (która wchłonęła przez noc chyba całość płynu) zalałam drugą porcją mleka, dodałam trochę owocków i lekko pogrzałam do poziomu letnia/ciepława kaszka z mleczkiem. Po przelaniu do miseczki dodałam ostatnią porcje owoców, wymieszałam z maślanką i dodałam wiejskiego serka. Koniec.
 

niedziela, 17 czerwca 2012

Pęczak który zagrał owsiankę


Dobrze jest wstać rano, wstawić na gaz śniadanie i  usiąść z książką pod cienkim, miękkim kocem. Czuć zapach jeszcze rześkiego powietrza i jaśminu postawionego na stole.

Nawet jeżeli o 6 rano jakiś zabłąkany kibic postanowił dzwonić domofonem i jeżeli nie upiekę dziś ciasta.

Na śniadanie był pewien nieśpieszny eksperyment, a przynajmniej dla mnie nowość. Kaszka jęczmienna (dokładnie pęczak kujawski) na mleku, z owocami - truskawki, banan, i poziomki. Z kleksem serka wiejskiego i wanilią.
A ponieważ śniadanie gotowało się dość długo (liczyłam na to ze pęczak będzie chciał być choć lekko rozgotowany, ale niestety nie podjął współpracy w tym zakresie), to zaraz potem podtostowałam jeszcze kawałki rogala, zrobiłam serek i wyjęłam najlepszy na świecie domowy dżem truskawkowy. Taki smażony o lekkim aromacie miodu. 

Śniadanie mogłoby się nazywać również "klęska urodzaju".  A to dlatego, że wczoraj buszowałam w ogrodzie zbierając olbrzymie ilości owoców. Mam agrest, poziomki, truskawki, porzeczki, jadalną różę. Do tego różne dżemy, soki i syropy, wielkie jabłko, banany i małe kiwi. I tyle dziś kombinowałam jak tu przyrządzić owsiankę i nie mogąc nic wymyślić, że w końcu mam klasycznie owocowy pęczak. Nie wyprze śniadaniowej owsianki, ale trzeba mu przyznać że ma pewien urok.


sobota, 16 czerwca 2012

Owsianka "na winie" kojarząca się z owsianką " z raju"

Napisane wczorajszego wieczoru:
Na ławce w parku (na plantach jeżeli ktoś wie co to).
Jadę rowerem obok dziwnej sceny. Dwóch młodych ludzi częstuje starszego leżącego na ławce Pana żula papierosem. W zamian słyszą : dziękuje gwiazdą że postawiły Cię na mojej drodze i umożliwiły nam spotkanie.

To chyba dobry komentarz do tego co mam zamiar zrobić. Jestem przemęczona. Za dużo emocji, za mało snu. Od komputera puchną mi oczy. O 3 lub 4 kiedy zaczyna świtać idę spać. Czas przestać.
Spędzam nad pracą cały dzień i nie popycham jej ani krok w przód. Martwię się bo nie wychodzi. I mamy zamknięty krąg i samospełniającą się przepowiednie.  Na tym Koniec. Przez duże K. To będzie weekend bez pracy. Pójdę na gorącą czekoladę i obejrzę film. Upiekę ciasto.
Jest taki cytat - nie pamiętam już kogo - nadzieja jest wtedy kiedy jest ciasto.
Praca poczeka. 



Owsianka bardzo tradycyjna. Tzw. "na winie". Bez eksperymentów. Bardzo owocowa i przyjemnie słodka. Kojarząca się z rajem. 
Banan, jabłko, truskawki, syrop mandarynkowy i kandyzowana mandarynka. Cynamon.


Zmiana obrusa. Na biały. 
Tak - po to mi utopia.  
 









wtorek, 12 czerwca 2012

Owsianka "słodkie lepiszcze" albo "mordoklejka"

Na pomysł takiej owsianki wpadłam kilka dni temu patrząc na mój chlebek bananowy - niezbyt efektowny ale cudowny w swej słodkiej lepkości.

Owsianka na dziś jest waniliowa, z bananem, daktylami, i czarną melasą. Posypana kawałkami  bananowego chlebka. Czysta (ale zdrowa) rozpusta na początek dnia. Do tego cykoria z kawą i mlekiem. Cykoria której dawno nie piłam.

Szkoda tylko, że poranek jakoś tak się ułożył, że bardziej sobie wyobrażam, że była pyszna niż zwróciłam na to uwagę. Ponoć była. Szkoda tylko, że ja nie miałam do niej nastroju.
Z rzeczy optymistycznych - zważywszy na powyższe - pewnie zrobię jej powtórkę,  żeby się upewnić czy aby na pewno jest genialna. 










  
Owsianka dziś wyjątkowo to płatki owsiane i 
rozdrobiona kaszka jaglana (to połączenie nawet lepsze niż z kaszą manną)

niedziela, 10 czerwca 2012

Chlebek bananowo-dyniowy z płatkami owsianymi. Owsianka z poziomkami.



Na śniadanie owsianka z serkiem wiejskim i poziomkami plus truskawki i chlebek orkiszowy na bananach i dyni z dodatkiem płatków owsianych. Duże, sycące niedzielne śniadanie. W ram raz żeby rano trochę popracować.

Chlebek to kolejna z moich prób stworzenia idealnego zdrowego, małokalorycznego ciasta. Mimo, że jest bardzo smaczny to nie mogę go uznać za sukces w tym zakresie. Jest ciężki, sycący, ma w sobie coś z posmaku karmelu (to sprawie że jest smaczny), ale bardzo mokry przez co przypomina w wyglądzie raczej pasztet warzywny niż ciasto.
A ciasto idealne jest przecież ciastem - wygląda jak ciasto i ma jego konsystencje.
Cóż - idealnego zdrowego ciasta szukam więc dalej. Mam jednak wrażenie, że drogą sukcesu będą tu raczej drożdże niż proszek do pieczenia.

A dziś czeka mnie jeszcze jeden eksperyment. Tym razem dotyczący klasycznego ciasta, ale nie mogę się doczekać. Chce upiec (zainspirowana stroną moje wypieki) czekoladowe ciasto drożdżowe z truskawkami. Nigdy takiego nie jadłam. Mam dziwne przeczucie, że będzie doskonałe. Poza tym - na pewno będzie wyjątkowe.

środa, 6 czerwca 2012

Śniadanie 6.06.2012 r. Owsianka z gruszkami, miodem, bananem i rodzynkami


 Co tu dużo pisać. Pracowałam do 4.30. Wstałam po 11. Śniadanie było więc pyszne ale standardowe - owsianka z zatopionymi gruszkami, bananem, miodem i rodzynkami. Słodka i pyszna. Do tego trochę serka wiejskiego, zielona herbata, truskawki, i cudowne podgrzane drożdżówki z wczoraj.

Jeszcze kilka słów o owsiankach. Ja swoje gotuje tak, że różne składniki - słodkie bakalie, owoce, orzechy -wrzucam do gotującej się owsianki.
W zależności do tego czy są to miękkie owoce czy twarde nasiona dodaje je na końcu lub początku gotowania.
Po ugotowaniu dodaje zwykle tylko różne kremy orzechowe, sezamowe lub kasztanowe (kwasy tłuszczowe omega nie lubią wysokich temperatur, a przy gotowaniu całkiem giną), czasem jakieś chrupkie dodatki - np. prażone migdały.
Dzięki gotowaniu razem z owocami cała owsianka przesiąknięta jest ich aromatem i smakiem - jak mus owsiankowo-mleczno-owocowy. Do tego niektóre owoce - jak np. banany po ugotowaniu z mlekiem zmieniają konsystencje całej owsianki - na słodszą i bardziej gęstą - trochę kleistą (taką jak lubię).
Mimo to, z tego co widzę, na większości blogów śniadaniowych duża część osób różne owsiankowe dodatku dorzuca dopiero na końcu - na owsiankę. Wytłumaczyłby mi ktoś jaka jest tego idea ?

A owsianka jak zwykle płatków owsianych ma w sobie jakąś połowę - reszta to otręby owsiane, amarantus, zarodki pszenne, płatki ryżowe. Wyjątkowo bez odrobiny kaszy manny.