Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dietetyczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dietetyczne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 października 2012

Bardzo zdrowa, bardzo dietetyczna, jednoporcjowa szarlotka sypana

Rano obudził mnie śnieg. Z początku myślałam, że napadało tyko trochę na okno i jest szaro i buro. Kiedy wyjrzałam na zewnątrz zobaczyłam cały biały krajobraz.

Śniadanie z pewnością nie zmieściło się dziś w żadnych normach. Wiem to nawet bez liczenia. Szacowana wartość kaloryczna metoda "na oko" 650-700 kacl". Organizm się jednak dwa dni z rzędu przegłodził koło popołudnia (bo wyszłam i zapomniałam o jedzeniu) i postanowiłam mu to zrekompensować. Nie zostałam stworzona do chodzenia głodną. Była sypana szarlotka owsiana na ciepło, jakieś 400 g jogurtu naturalnego z garstką suszonej żurawiny i wiśni i następnie kaszaka manna z czekoladą bakaliową (3 kostki) i łyżeczką milki philadelphi. Plus cykoria z mlekiem i kawą. W takcie pieczenia szarlotki jeszcze jakieś 3 marchewki. 


O  zdrowej, owsianej sypanej szarlotce :)
Szarlotkę tego typu zrobiłam już po raz drugi i mogę śmiało powiedzieć, że jestem z tego wypieku bardzo dumna. Jest bardzo zdrowy i bardzo "lekki". Można go jeść na kolacje,  jako małą przekąskę, abo do śniadania. Jest cieplutka i rozgrzewająca, ma mnóstwo błonnika i witamin. A na górze chrupiącą pyszną skorupkę.

Obecnie mam w domu słoik z przygotowaną "suchą" częścią szarlotki. Trzymam go szczelnie zamknięty w szafce i wyciągam ilekroć mam ochotę na coś pysznego. 

Sposób przygotowania:
Składniki dzielimy na 3 grupy: Suche, mokre i masło.

Szarlotkę przygotowujemy w kokilkach do zapiekania. Będziemy ją zapiekać przez około 30 minut w 180 stopniach.
Kokilki można lekko wysmarować masłem lub wyłożyć papierem do pieczenia (w przypadku moich obie czynności są jednak całkiem zbędne - nie wiem jak będzie u was). Nastąpienie postępujemy jak przy tradycyjnej szarlotce sypanej. Do kokilki wsypujemy cienką warstwę składników suchych i nastąpcie grubszą składników mokrych. Postępujemy tak aż do napełnienia kokilki. Ostatnią warstwą powinna być warstwa składników suchych. Można jednak posypać ja dodatkowo cukrem lub zmielonymi orzechami czy sezamem (ja najbardziej lubię migdały). Zaś każdą warstwę "mokrą" można dodatkowo oprószyć cynamonem.
Na koniec przykrywamy górę równomiernie cieniutkimi plasterkami masła. Wkładamy do piekarnika i gotowe :)

Najpyszniejsza jest podawana na ciepło (kilka minut po wyjęciu z piekarnika) z dodatkiem naturalnego jogurtu.

1)Składniki "sypane"
 (na około 8 porcji szarlotki - jeżeli przygotowuje sie jedną lub dwie porcję resztę można zamknąć w słoiku):
- 80 g kaszy manny
- 100 g płatków i otrębów owsianych zmielonych na puch
- 70-80 g cukru (można w połowie zastąpić stewią)  - ilość cukru zależy od słodkości jabłek i proporcji warzyw
- szczypta soli
-płaska łyżka proszku do pieczenia
- przyprawy (po trochu cynamonu, kardamonu, imbiru lub wanilii) i co jeszcze tylko dusza zapragnie w kategorii "przyprawy korzenne".

Składniki dokładnie mieszamy (ja wykorzystuje do tego "szejker" z dużego, zakręconego słoika - wsypuje wszystko do niego, zakręcam i energicznie potrząsam).

2) Jeżeli natomiast chodzi o składniki "mokre" to można je łączyć w dość dowolnych proporcjach. Ja jednak polecam propocje opracowane dzisiaj:
na 3 porcje szarlotki:
- 3 jabłka (u mnie szara reneta)
- 1 marchewka
- kawałek dynii (może być surowa lub pieczona)

wszystkie składniki wrzucamy do malaksera i krótko mielimy (nie chcemy by wyszedł mus, tylko owoce i warzywa się poszatkowały) lub ścieramy na tarce (ja mielę w malakserze - jest szybciej).

Na jedną porcję myślę że wystarczyło by jedno jabłko i marchewka lub jabłko i kawałek dyni.

3) Masło
Kroimy masło w cienki plasterki i układamy na górze kokilki
Ponieważ nie przepadam za tłustymi potrawami mi na jedną kokilkę wystarcza około 3 lub 4 gramy masła. Jeżeli wyjmiemy je bezpośrednio z lodówki, cienkim nożem w tych granicach możemy wyciąć bardzo cienkie jego plasterki.
W wersji mniej "low" fat powinno być około 10-15 g masła.
W wersji wegańskiej można natomiast masło zastąpić 2-3 łyżeczkami oleju lub oliwy.

piątek, 5 października 2012

Ciasto ze świeżym tymiankiem i jabłkami (light).

Upiekłam wczoraj wieczorem Ciasto. I bardzo chciałabym się nim wam pochwalić. Udałoby się , gdyby nie fakt, że z Ciasta został uratowany tylko mały ogryzek.
W 20 minut, przy jednej planszówce, 3 osoby pochłonęły standardową keksówkę. Wnioskuje z tego, że było dobre. Drugim faktem potwierdzającym było to, że późnym wieczorem zjadłam 4 kawałki, a to zdecydowanie nie w moim stylu. Musiało więc być pyszne (było jeszcze lekko ciepłe – mniam).
Ciasto z jabłkami i świeżym tymiankiem. Miało w sobie coś z biszkoptu. Pachniało jednak słodko, masłem i tymiankiem


Zapisuje przepis - głównie po to by je kiedyś jeszcze wykonać. Zwiększę tylko ilość jabłek.

2 łyżki oleju
20 g masła
150 g cukru
4 jajka
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
230-250 g mąki
świeży tymianek
jedno jabłko
3 łyżki mleka

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Keksówkę o wymiarach 25-30 wykładamy papierem do pieczenia.
Ubijamy mikserem jajka z cukrem (na białą gładką masę) Następnie stopniowo dolewamy mleko i olej oraz dodajemy szczyptę soli. Kiedy wszystko dobrze się połączy należy wmieszać mąkę z proszkiem do pieczenia oraz listki tymianku (ja dałam całkiem sporo).. Powinna nam wyjść gęsta, płynna jednolita  masa. Wlewamy ją do keksówki i układamy na niej jabłka pokrojone w plastry lub cząstki (można z jednej strony posypać mąką wtedy na pewno się nie utopią), kilka gałązek tymianki oraz niewielkie skrawki masła.
Pieczemy 45 minut.

Inspiracją był ten przepis.

Co do masła na wierzchu spokojnie można je usunąć, ale wówczas pozbawilibyśmy się wspaniałego maślanego zapachu, który osobiście bardzo lubię. Dla jeszcze większych smakoszu masła, jego ilość można podwoić. 
Ciasto robi się szybko i bezstresowo. Sam proces robienia masy to może 10-15 minut. Potem się tylko czeka, patrząc przez szybkę piekarnika jak się rumieni.
Ku mojemu zdziwieniu ciasto zaczęło rosnąć bardziej w drugiej połowie czasu pieczenia. 

A teraz w kwestii śniadania.
Nadszedł chyba TEN okres w kalendarzu kiedy budząc się rano myślę o owsiance. O ciepłej, słodkiej i rozgrzewającej mlekiem zupie. Kiedy za oknem pada, a ludzie chodzą w płaszczach.

Owsianka z jabłkiem, miodem, migdałami i żurawiną ( z łychą serka homogenizowanego w ramach białka). Pyszna.
Maślanka truskawkowa (wymieszana z łyżeczką oleju lnianego).
Cykoria z kawą i mlekiem.
W planach było jeszcze ciasto, ale okazało się, że zostało przełożone na drugie śniadanie.

niedziela, 30 września 2012

Wersja Low Fat - ciasto korzenne z Marakeszu. Najepszy piernik jaki jadłam

Duże, sycące i zdrowe śniadanie. Nawet jeżeli zbyt duże - jednak...to przecież śniadanie ?

Śniadanie. Prawdę powiedziawszy w planach było śniadanie całkiem inne (które z pewnością jeszcze wykonam). Niemniej jednak z dwóch powodów plan został zmodyfikowany w sposób znaczący. Po pierwsze z niewiadomych przyczyn obudziłam się głodna jak wilk (albo jak ja) i czekanie na śniadanie ponad czas gotowania owsianki było absolutnie i nieodwołanie niewykonalne ( z tego też względu potrzebowałam czegoś ciepłego i przytulaśnego - jak owsianka). Po drugie - z równych, równie nieoczekiwanych przyczyn maliny i poziomki w ogródku okazały się nadal owocować. A nie zmarnowałabym takiej okazji.
A zatem: owsianka z jabłkiem gruszkąmalinami i poziomkami. Do tego po dużym kawałku ciasta korzennego z Makareszu ( w elinowej wersji: low fat).
Mniam !

 
Ciasta pozazdrościłam wczoraj Bliss i Ashtray. Wiedziałam, że to takie na jakie mam ochotę. 

Wersja Low Fat - ciasto korzenne z Marakeszu
Na razowej mące, z 4-5 łyżkami oleju. 

Ciasto przypomina taki...wschodni piernik. Chyba najlepszy jaki dotąd jadłam w tej kategorii pierników.
Pierwsza warstwa to mięciutkie piernikowe ciasto, ale kardamon i daktyle (i sama nie wiem co jeszcze) n a drugim poziomie smaku, nadają mu pewnej orientalnej nuty.
Wygląda inaczej niż TEN którym się inspirowałam. Dzięki nie dodaniu masła ciasto jest lżejsze, mniej zbite i mięciutkie. Idealne. Jak dla mnie na wersji "low fat" tylko zyskało. 

Przepis (wersja moja)
Składniki:
300 ml mocnej świeżo parzonej kawy
130 g cukru białego
1 łyżeczka melasy czarnej
2 łyżki gęstego syropu wiśniowego
2 łyżki miodu
60 g orzechów włoskich
3 kopiaste łyżki sezamu
2 jajka
2 spore łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
4-5 płaskich łyżek oleju
3-4 łyżeczki przyprawy do serników i mas serowych (kardamon, wanilia - prawdziwa, skórka cytrynowa, skórka pomarańczowa)
1,5 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki skórki z mandarynki w syropie
225 g mąki orkiszowej (mieszanka mąki razowej w różnym stopniu razowości)
110 g daktyli (tyle miałam)
40 g rodzynek

Sposób wykonania:
Keksówkę o długości 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia.
Zaparzyć mocną kawę (ja zaparzyłam w kawiarce do włoskiej kawy), i następnie przelać do  sporego garnka. Wstawić na mały gaz, dodając następujące składniki: cukier, syrop wiśniowy, przyprawy (cynamon i mieszankę przypraw, szczyptę soli), posiekane daktyle i rodzynki, skórkę z mandarynki, melasę. Kiedy masa w garnku zacznie przypominać słodki kawowy syrop (składniki się rozpuszczą), wlać olej, dobrze wymieszać i odstawić na kilka minut.
W czasie lekkiego chłodzenia masy mamy czas aby połączyć mąkę z proszkiem do pieczenia, a w osobnej miseczce roztrzepać jajka. To też dobry czas żeby posiekać orzechy.
Następnie (kiedy zawartość garnka lekko ostygnie - będzie lekko ciepła lub letnia)  do garnka z syropem dodajemy sezam i posiekane orzechy oraz naprzemiennie (cały czas mieszając łyżką) mąkę z proszkiem do pieczenia oraz jajka. 
Ciasto wlać do foremki i wstawić do piekarnika.
Piec 45-50 minut w temperaturze 170-180 stopni.
Po ostudzeniu obwinąć papierem lub folią. Jeść następnego dnia.


poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Ciasto o smaku prawdziwej kawy (bez cukru i z 1 łyżką masła)

Ciasto kawowo-daktylowe
Kolejna zdrowa wariacja na rodzinny, niedzielny podwieczorek.
Ja bym nazwała je chyba ciastem prawdziwie kawowym.
Bałam się go, przyznam. Przepis jest nietypowy. Przed rozkrojeniem panikowałam.
Bardzo mało cukru, mało tłuszczu, żadnego mleka, jogurtu czy maślanki. Czy to mogło się udać ?
Zaufałam jednak Lisce z WhitePlatebo jej przepisy jeszcze mnie nie zawiodły. Miałam racje.
Jedno z takich, które trzeba zapisać w książce z przepisami. 



Wygląda trochę jak keks, albo piernik, ale nie dajcie się zwieść ;) Z żadnym z tych ciast nie ma wiele wspólnego.
Jest smaczne. To na pewno. Doskonałe na śniadania lub podwieczorek. Nie da się nim przesłodzić, ale to nie oznacza, że nie jest słodkie.
Nie polecam podawać w towarzystwie innych wypieków. To ciasto zaborcze w smaku.

Ma jeszcze jedną zaletę dla paskudnych łakomczuchów, albo fanów surowego ciasta czyli np. mnie. To nie jest ciasto, które podjada się z miski, tak że połowy nie ma już przed włożeniem do blaszki. Kolejność dodawania poszczególnych składników sprawia, że w czasie przygotowania nie wiele jest do podjadania. Ot można sobie skubnąć daktyla, schrupać orzeszka abo upić kawy. I w sumie tyle. 



Przepis na ciasto daktylowo-kawowe Pani Loftus- wersja Elin.
Czyli ciasto bez tłuszczu i bez cukru. Oryginał w odnośniku.

Składniki:
1 łyżka masła
2 łyżki czarnej melasy
1 łyżka cukru waniliowego (myślę, że jeżeli ktoś chce może dać ekstrakt waniliowy i lekko dosłodzić np. miodem)
1 jajko

250 g daktyli, wypestkowanych i pokrojonych (dałam 225 g bo tyle było w sklepie)
1 łyżeczka sody
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
250 ml mocnego espresso (porządnego - z kawiarki włoskiej lub ekspresu)

150 g mąki pszennej (następnym razem spróbuje z orkiszową.
50 g orzechów włoskich

Sposób wykonania:
Daktyle posypać sodą, zalać ciepłą kawą i odstawić.
Masło utrzeć z cukrem i wanilią, dodać jajko. A następnie stopniowo dodawać mąkę z proszkiem do pieczenia i szczyptą soli oraz daktyle z kawą.
Formę keksową (mała ok. 25x10 cm) wyłożyć papierem do pieczenia.


Coś słodkiego bez cukru i aspartamu





czwartek, 23 sierpnia 2012

Śniadaniowy dyniowo-korzenny chlebek w wersji light, czyli orkiszowo-razowe ciasto z resajklingu

Śniadanie zjadłam dziś sama. I choć nie chciałabym aby stało się to zwyczajem, to przyznam że ma to swój urok. Można chwilę leniwie poczytać, poprzeglądać sobie strony w internecie pałaszując
kanapkę.


Śniadanie: jogurt naturalny z ciepłym duszonym z cynamonem jabłkiem, malinami i płatkami Frutina, które kiedy zobaczyłam je w sklepie przywołały moje wspomnienia wczesnego gimnazjum.
Dwie kromki chlebka drożdżowo-dyniowo-korzennego. Jedna sama, a jedna ze śmietankowym almette i duszonym jabłkiem. Jabłko
Kawa z mlekiem.

Dwie nie planowane linijki mlecznej czekolady na dobudzenie się i lepszy poranek.


Ostatnio znowu zaczęłam pijać kawę. Pobudzający aromatyczno-mleczny napój poranka i popołudnia. Powód ? Po prostu zaczęła mi znowu smakować jak kiedyś. Częściej zaczęłam bywać w kawiarniach, a tą parzoną w domu ucywilizowałam kupując filtr do oczyszczania paskudnej krajowskiej wody. Tak nie wiele potrzeba do szczęścia ;)



Śniadanie mogła bym nazwać dniem 2 bez owsianki ale to by wskazywało to na to, ze poczyniłam jakieś wyrzeczenia. Nic podobnego. Owsianka nie poszła w kąt. Niemniej jednak moje myśli ostatnio krążą ku jedzeniowemu urozmaiceniu, które skrzętnie wprowadzam w życie od śniadania po kolacje.

Ciasto dyniowe z resajklingu:
A teraz o tajemniczym cieście wyglądającym na zdjęciach trochę jak razowiec.
To ciasto z resajklingu :) Drożdżowy chlebek dyniowo-korzenny z mąki orkiszowej (razowej). Bardzo zdrowy i na pewno nie tuczący jeżeli to kogoś interesuje.
Niemniej początek jego historii był smutny.

Kiedy jestem głodna przygotowuje jedzenie w pośpiechu. Kiedy się spieszę to czasem jedzeni nie wychodzi. Taka jest właśnie historia dzisiejszego ciasta, a właściwie mlecznej zupy dyniowej którą miał być pierwotnie. Zupa się zważyła.
Jego, a właściwie jej, dalsze losy związane są z moim zabobonnym lękiem przez wyrzucaniem i marnowaniem jedzenia (jego zabobonność nie ma inklinacji religijnych). To chyba dlatego, że ja bardzo lubię jeść, a o to co się lubi należy dbać.Kiedy to tym myślę w głowie niezmiennie kołacze się zdanie z małego księcia o tym, by być odpowiedzialnym za to, co się oswoiło.
Miałam więc garnek zważonej mlecznej zupy dyniowej z którą nie wiedziałam co począć. Poczęłam więc drożdżowe ciasto które ku mojemu zdziwieniu wyszło i to jako jedne z lepszych chlebków drożdżowych w mojej drożdżowej karierze.

Jest korzenne, mięciutkie a jednocześnie bardzo mięsiste. Lekko lepkie, sprężyste, z dużymi drożdżowymi dziurami. Lekko słodkie. Generalnie pyszne. Zarówno z dodatkami jak i samo.

Z podaniem przepisuj będą jednak problemy. Nie do końca bowiem wiem jakie były proporcje mleczno-dyniowego puree. Niemniej jednak dla siebie i dla potomności zapisze co i jak w nim było.

Składniki:
3 szklanki podgotowanego puree dyniowo-mleczno-jabłkowego (było to około połowy zawartości garnka w którego skład wchodziła dość duża ilość dyni - 4,5 szklanki pokrojone w kostkę [?], jedno jabłko i około 1/3 litra mleka, cynamon, goździki, łyżeczka miodu i łyżeczka soli). Puree było dość gęste, mniej jednak gęste niż sam dyniowy przecier.
0.5 kg mąki razowej orkiszowej na chleb
pół opakowania suchych drożdży
0,2 kg cukru
1 łyżka oleju słonecznikowego

Sposób wykonania:
Całość została wrzucona do maszyny do chleba i ustawiona na wyrabianie ciasta. Następnie upieczona w formie do chleba/keksu (wyłożonej brązowym papierem do pieczenia) w temperaturze 170-175 stopni w czasie 40 minut.

Cisto przed upieczeniem ładnie rosło, ale - co istotne - miało konsystencje płynną (do foremki się je wlewało), nie zaś typową dla drożdżowego ciasta konsystencje stałą.
Myślę że można je więc spokojnie zrobić bez maszyny. Wymieszać dokładnie składniki i odstawić na jakieś 1,5 godziny do wyrośnięcia i potem piec. 

W kwestii puree: myślę, ze jeżeli zmiksujemy 2-2,5 szklanki dyni, pół jabłka i 3/4 szklanki mleka, dodamy przyprawy (z 10 rozsrodbionych w moździerzu goździków i łyżeczka cynamonu; pół  łyżeczki soli i łyżeczkę miodu) i podgrzejemy wyjdzie odpowiednia ilość i proporcje puree.
Smacznego !:)

niedziela, 10 czerwca 2012

Chlebek bananowo-dyniowy z płatkami owsianymi. Owsianka z poziomkami.



Na śniadanie owsianka z serkiem wiejskim i poziomkami plus truskawki i chlebek orkiszowy na bananach i dyni z dodatkiem płatków owsianych. Duże, sycące niedzielne śniadanie. W ram raz żeby rano trochę popracować.

Chlebek to kolejna z moich prób stworzenia idealnego zdrowego, małokalorycznego ciasta. Mimo, że jest bardzo smaczny to nie mogę go uznać za sukces w tym zakresie. Jest ciężki, sycący, ma w sobie coś z posmaku karmelu (to sprawie że jest smaczny), ale bardzo mokry przez co przypomina w wyglądzie raczej pasztet warzywny niż ciasto.
A ciasto idealne jest przecież ciastem - wygląda jak ciasto i ma jego konsystencje.
Cóż - idealnego zdrowego ciasta szukam więc dalej. Mam jednak wrażenie, że drogą sukcesu będą tu raczej drożdże niż proszek do pieczenia.

A dziś czeka mnie jeszcze jeden eksperyment. Tym razem dotyczący klasycznego ciasta, ale nie mogę się doczekać. Chce upiec (zainspirowana stroną moje wypieki) czekoladowe ciasto drożdżowe z truskawkami. Nigdy takiego nie jadłam. Mam dziwne przeczucie, że będzie doskonałe. Poza tym - na pewno będzie wyjątkowe.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Śniadanie 4.06.2012 Owsianka z truskawkami i jeżynami

 
Ostatni dni przypomniały mi o starej zasadzie - jak wychodzi się na cały dzień żeby pracować (i to w trybie - zrobić jak najwięcej) idea małego śniadania, jedzenia kilku posiłków za to w "dziecięcych porcjach" nie zdaje u mnie rezultatu. Mój mózg jest wyjątkowo energochłonny. Bez paliwa nie zadziała. Śniadanie więc musi być duże - najlepiej na dwa standardowe.

Na śniadanie duża owsianka z truskawkami i jeżynami (owoce głównie w środku), sokiem jeżynowym oraz serkiem wiejskim. Do tego pieczona wczoraj w nocy drożdżówka z serem i miodem (cóż - nawet jeżeli ma kształt sufletu ciągle jest drożdżówką).
 Do upieczenia czegoś na śniadanie - najlepiej bez tłuszczu i z niedużą ilością cukru zainspirowało mnie wczorajsze śniadaniowe ciasto marchewkowe blissful. Tyle, że nie miałam w domu marchewek (znaczy były dwie czyli do zjedzenia w sam raz a do ciasta za mało). Poza tym -drożdżowe ciasta rano przedkładam nad wszelkie inne.
Do tego zielona herbata dla mnie i kubek naturalnego kefiru dla drugiej połowy. 

czwartek, 19 kwietnia 2012

Chlebek drożdżowy




Zasada 1: „jeżeli możesz do czegoś dodać płatków owsianych to zrób to”

Trzymam się jej ilekroć coś piekę. Płatki dodają aromatu i miękkości. Przedłużają świeżość.

Ciasto zagniatane w nocy, wyjęte z piekarnika na kilka minut przed znam. Do 9 rano czekało owinięte szmatką w kropki. Zjedzone z belgijskim kremem z prażonym kokosem. 


Składniki:
250 g mąki pszennej
35 g płatków owsianych (zmielonych)
160 g mleka
45-60 g cukru
30 g drożdży
1 jajko
10 g drożdży instant

Sposób wykonania:

zagniatamy ciasto z podanych składników. Czekamy aż wyrośnie przez godzinę. Pieczemy 25 minut w 25 stopniach.