poniedziałek, 11 czerwca 2012

Drożdżowe ciasto czekoladowe. Owsianka z kefirem i musem truskawkowym.

Na śniadanie (mało fotogeniczna) owsianka z musem truskawkowym i kefirem na waniliowym mleku sojowym. Zestaw "zdrowy brzuszek". Do tego czekoladowe ciasto drożdżowe z truskawkami i krem z siemienia lnianego i kakao. Do picia mięta z guaraną (a  dla innych mleko).


 Jak powiedziałam tak zrobiłam - upiekłam czekoladowe ciasto drożdżowe z przepisu dorotus (Czekoladowe ciasto drożdżowe) tyle że bez kruszonki. Dodałam trochę więcej mąki, i trochę mniej czekolady (zjadłam  2 linijki w trakcie krojenia czekolady), a do tego podczas rośnięcia ciasta w maszynie czekolada się całkowicie roztopiła (nie wiem czy tak miało być).
Ciasto niewątpliwie jest bardzo smaczne. Na śniadanie (lub kolacje jak ktoś lubi) z mlekiem doskonałe. Chociaż mój wrodzony krytycyzm każde mi stwierdzić, że liczyłam na więcej. Na co ? trudno powiedzieć - coś bardziej wyrazistego i bardziej wyjątkowego.
Cóż - jak tylko się skończy spróbuje zrobić lżejszą - nietłuszczową- wersje śniadaniową. Żebym mogą zjeść wielki kawał a nie mały kawałeczek. W ogóle nie rozumiem po co do ciasta drożdżowego dawać tłuszcz. No chyba ze do maślanej chałki. 




Do tego mam mocne postanowienie ponownego zapanowania nad posiłkami i do tego mam zamiast wykorzystać bloga. Odkąd mam kontuzje zamiast (z powodu małej ilości treningów) jeść mniej to jem więcej itp. Konsekwencje - standardowe. Ogłaszam wiec postanowienie - jem to co wrzucę na bloga, a nie kolejne dwa śniadania zaraz "po".

niedziela, 10 czerwca 2012

Chlebek bananowo-dyniowy z płatkami owsianymi. Owsianka z poziomkami.



Na śniadanie owsianka z serkiem wiejskim i poziomkami plus truskawki i chlebek orkiszowy na bananach i dyni z dodatkiem płatków owsianych. Duże, sycące niedzielne śniadanie. W ram raz żeby rano trochę popracować.

Chlebek to kolejna z moich prób stworzenia idealnego zdrowego, małokalorycznego ciasta. Mimo, że jest bardzo smaczny to nie mogę go uznać za sukces w tym zakresie. Jest ciężki, sycący, ma w sobie coś z posmaku karmelu (to sprawie że jest smaczny), ale bardzo mokry przez co przypomina w wyglądzie raczej pasztet warzywny niż ciasto.
A ciasto idealne jest przecież ciastem - wygląda jak ciasto i ma jego konsystencje.
Cóż - idealnego zdrowego ciasta szukam więc dalej. Mam jednak wrażenie, że drogą sukcesu będą tu raczej drożdże niż proszek do pieczenia.

A dziś czeka mnie jeszcze jeden eksperyment. Tym razem dotyczący klasycznego ciasta, ale nie mogę się doczekać. Chce upiec (zainspirowana stroną moje wypieki) czekoladowe ciasto drożdżowe z truskawkami. Nigdy takiego nie jadłam. Mam dziwne przeczucie, że będzie doskonałe. Poza tym - na pewno będzie wyjątkowe.

sobota, 9 czerwca 2012

Śniadanie 9.06.2012 r. Waniliowo-gruszkowa owsianka z rodzynkami (na mleku sojowym)


Dzisiejsze opóźnienie we wpisie sponsoruje wyjazd do małej górskiej wioski (którą szczerze uwielbiam). Rosną tam najlepsze maliny na świcie (chociaż teraz jeszcze nie dojrzały), doskonałe pół-dzikie poziomki i winogrona


Śniadanie było więc o zatrważająco wczesnej porze. Żeby się nie spóźnić do samochodu wybiegam z mokrą głową. O wrzucaniu zdjęć nie mogło być nawet mowy (z ich wyglądem też nie poszło w biegu najlepiej).

A na śniadanie: owsianka (płatki owsiane, otręby owsiane, amarantus) na waniliowym mleku sojowym (bo zapomniałam już jak smakuje) z gruszką i rodzynkami. Do tego serek wiejski i kubek zielonej herbaty.
Wiem tym razem na prawdę nie szczególnie oryginalnie ale kiedy jestem niewyspana i mam mało czasu moje zdolności kreatywne na prawdę maleją. Poza tym na prawdę miałam ochotę przetestować to mleko sojowe. 
A muszę przyznać że te dość sztuczne) sojowe napoje nie są takie złe. Mają lekki posmak soi i smakują jak mocno rozmleczniony waniliowy budyń.


Z "prawie gór" wróciłam z odrobiną poziomek, które mam zamiast wykorzystać do jutrzejszego śniadania, 26 kwiatkami dzikiej róży (tzn. jadalnej) na konfiturę i dużą ilością zielonych ogórków.

piątek, 8 czerwca 2012

8.06.2012 r. Owsianka z różą.


Wczoraj dostałam duży słoik róży w cukrze..
Natomiast przy okazji robienia tegorocznej konfitury udało mi się zebrać trochę samych różanych płatków.


Oczywiście pierwsze co przyszło mi do głowy w temacie: "co można zrobić z takim uroczym słoiczkiem" to: owsiankę na śniadanie. Owsiankę z różą.
Mało w niej składników i może nie jest szczególnie oryginalna, ale zapewniam, że przepyszna. Tylko następnym razem zrobię jej więcej.


Płatki róży w cukrze to jedna z nielicznych słodyczy w "słoiczkach" których nie lubię wyjadać łyżeczką. Co innego w owsiance, jogurcie, na kanapkach, placach i w drożdżówkach.
Myśli od wczoraj krążą mi jeszcze wokół tematu świeżej bagietką z białym twarożkiem i różaną konfiturą, także tego w najbliższym czasie można się tu na śniadanie spodziewać.
A wy  z czym lubicie róże ?


czwartek, 7 czerwca 2012

Śniadanie 07.06.2012 r. Owsianka czekoladowa z kakao i wiśniami



Bałam się tego eksperymentu z kakao i owsianką. Może całkiem słusznie. Ale była obiecana już od jakiegoś czasu. Owsianka była smaczna - owszem - ale chyba bardziej lubię klasyczną mleczną wersje.
Chociaż muszę przyznać, że niektórym smakowała bardzo. Może to więc kwestia po prostu gustu - dla kogoś owsianka z kakao jest pyszna, a dla kogoś tylko całkiem znośna.
Do tego bardzo nie chciała się w miarę przyzwoicie sfotografować. Taka z niej owsianka była.

Do owsianki zielona herbata, krem z siemienia lnianego, miodu i kakao oraz ostatnia z orkiszowych drożdżówek.


Od pewnej pamiętnej chwili (wieki już temu), na pierwszym roku studiów,  dni takie jak ten wywołują we mnie zabobonny lęk.
Do teraz pamiętam dzień (chyba Zieloneświątki albo Boże ciało), kiedy nie miałam nic w lodówce, a w szafce nawet jednego woreczka ryżu (moje pierwsze mieszkanie studenckie - tak - może być lodówka gdzie na półce smętnie stoi jedynie musztarda i sos czosnkowy, a zawartość szafek ogranicza się do kawy i mąki ziemniaczanej), wszyscy znajomi wyjechali gdzieś na dłuższy weekend, a dookoła były pozamykane sklepy (nawet targ warzywny na który bardzo liczyłam - bo przecież to nie sieciówka).
Od tego momentu  jak tylko przychodzi dzień trwogi i pozamykanych sklepów, szykuje  się na niego starannie, robiąc zapasy jak na wojnę. A przynajmniej na kilkanaście dni.

środa, 6 czerwca 2012

Śniadanie 6.06.2012 r. Owsianka z gruszkami, miodem, bananem i rodzynkami


 Co tu dużo pisać. Pracowałam do 4.30. Wstałam po 11. Śniadanie było więc pyszne ale standardowe - owsianka z zatopionymi gruszkami, bananem, miodem i rodzynkami. Słodka i pyszna. Do tego trochę serka wiejskiego, zielona herbata, truskawki, i cudowne podgrzane drożdżówki z wczoraj.

Jeszcze kilka słów o owsiankach. Ja swoje gotuje tak, że różne składniki - słodkie bakalie, owoce, orzechy -wrzucam do gotującej się owsianki.
W zależności do tego czy są to miękkie owoce czy twarde nasiona dodaje je na końcu lub początku gotowania.
Po ugotowaniu dodaje zwykle tylko różne kremy orzechowe, sezamowe lub kasztanowe (kwasy tłuszczowe omega nie lubią wysokich temperatur, a przy gotowaniu całkiem giną), czasem jakieś chrupkie dodatki - np. prażone migdały.
Dzięki gotowaniu razem z owocami cała owsianka przesiąknięta jest ich aromatem i smakiem - jak mus owsiankowo-mleczno-owocowy. Do tego niektóre owoce - jak np. banany po ugotowaniu z mlekiem zmieniają konsystencje całej owsianki - na słodszą i bardziej gęstą - trochę kleistą (taką jak lubię).
Mimo to, z tego co widzę, na większości blogów śniadaniowych duża część osób różne owsiankowe dodatku dorzuca dopiero na końcu - na owsiankę. Wytłumaczyłby mi ktoś jaka jest tego idea ?

A owsianka jak zwykle płatków owsianych ma w sobie jakąś połowę - reszta to otręby owsiane, amarantus, zarodki pszenne, płatki ryżowe. Wyjątkowo bez odrobiny kaszy manny.


wtorek, 5 czerwca 2012

Śniadanie 5.06.2012. Orkiszowe pełnoziarniste drożdżówki.

 
Pierwszy raz od dawna obudziłam się i stwierdzam, ze na śniadanie nie koniecznie musi być owsianka. Postanowiłam z tego faktu skorzystać.

Wczoraj w nocy upiekłam drożdżówki . Z mąki pełnoziarnistej orkiszowej, z twarożkiem i truskawkami. Z minimalną ilością cukru (na 9 drożdżówek jakieś 3,5 łyżki) i z dwoma łyżeczkami masła orzechowego zamiast tłuszczu. Są fenomenalnie - szczególnie na ciepło.
Wymyślony w nocy przepis na pewno zatrzymam i będę do wykorzystywać z innymi składnikami.


Na śniadanie były więc ciemne bułeczki z oscypkiem, serem pleśniowym z zielonym pieprzem, pomidorem i cebulą (w moim wydaniu pół bułeczki z oscypkiem i pomidorem, a pół z serkiem pleśniowym i pomidorem). Oraz oczywiście drożdżówki z truskawkami i serkiem (na tych na zdjęciu się oczywiście nie skończyło - ja sama zjadłam 3 a może 4 w każdym razie nie wiele ich zostało)

Wspominałam już, że ciasto drożdżowe to moje nemesis ? Zawsze uważałam, że do pieczenia ciast i w ogóle słodkich posiłków mam pewien talent. Umiem sama komponować ciasta i na prawdę mało kiedy wychodzi mi coś z czego nie można być dumnym. Gdzieś jednak koło tej idylli są wypieki z ciasta drożdżowego. Uwielbiam je jeść. Nie umiem piec. Tzn. od jakiegoś czasu umiem, ale efekty bywają różne. Szczególnie jeżeli chodzi o wygląd. Ja chyba po prostu nie panuje nad drożdżami.

Na specjalne życzenie - przepis na orkiszowe pełnoziarniste drożdżówki:

Na ciasto:
250 g mąki orkiszowej (ja użyłam mieszanki do wypieku chleba gdzie około połowa mąki jest pełnoziarnista, a połowa po prostu orkiszowa). Można też dla lepszej pulchności dać 150 g mąki orkiszowej i 100 g białej pszennej.
2 łyżki masła orzechowego lub 25 g zmielonych orzeszków fistaszkowych (pewnie wyszło by też z dwoma łyżkami zwykłego masła)
pół szklanki mleka (jakieś 125 g)
odrobina soli
3 łyżki cukru (35 g)
1 jajko
Opakowanie suchych drożdży

Nadzienie:
truskawki
150 g twarogu (ja następnym razem dam trochę więcej nawet)
20g  serka wiejskiego (użyłam chudego twarogu więc potrzebowałam czegoś bardziej płynnego żeby się dobrze zmielił)
łyżka lub dwie cukru (ja dałam około 20g)

Sposób wykonania
Cóż - jak pisałam - mam wybitny antytalent do ciast drożdżowych więc do wyrabiania i rośnięcia używam maszyny. A w maszynie to jak wiadomo - najpierw składniki płynne (roztrzepane jajko, mleko, masło orzechowe), potem stałe - zaczynając od cukru i soli, a na końcu drożdże.
Potem po wyrośnięciu formujemy kulki, spłaszczany i robimy wgłębienie.
Do wgłębienia nakładamy masę ze zmielonych twarożków i cukru (ja zmiksowałam w malakserze, ale na pewno zmielony twaróg też będzie dobry) oraz truskawki.
Drożdżówki muszą być dość duże bo w innym wypadku rosną bardzo w górę i wychodzi kształt dziwnych bułeczek z truskawką na czubku.
Piec na papierze do pieczenia 15 minut w temperaturze 190 stopni.

Bułeczki mają jeszcze jedną świetną cechę. Jak pisałam - najlepiej smakują lekko ciepłe - a przy tym doskonale się podgrzewają. Następnego dnia rano można je na 5 minut po prostu włożyć do nagrzanego piekarnika i smakują jakby dopiero co wyszły z pieca.