poniedziałek, 6 maja 2013

Kiedy wspólne śniadania stają się weekendowym świętem...

Nastał trudny czas jedzenia śniadań w pracy. Wspólne śniadania w domu będą musiał się stać małym weekendowym świętem.  Oby ten blog i wiele innych rzeczy wytrzymało.


Śniadanie: bułka z mieszanką sałat, jajkiem, szczypiorkiem i kiełkami brokuła. Jogurt z domowym dżemem brzoskwiniowym

A Rynn złośliwie powiedziałaby, żebym dodała przepis na kanapki.

niedziela, 5 maja 2013

Pod Norenami – subiektywna recenzja wegetariańskiej restauracji

Ostatni weekend "długiego weekendu" spędziłam m.in. na zwiedzaniu "mięsnych przystanków wegetarianina". Na pierwszy rzut poszło moje ulubione, sąsiedzkie "Pod Norenami".

W ten sposób rozpoczynam cykl recenzji "Elin na tropie mięsa,  które wyrosło z ziemi"

***
Kilka miesięcy temu, zaraz obok mojego domu, otworzyli trzecią już restaurację dla wegetarian. W ten sposób Krupnicza w Krakowie stała się małym zagłębiem wegetariańskiej kuchni.

O ile jednak „Wega” to raczej bar szybkiej obsługi, a „Karma” to droga i bardzo hipsterska knajpka z nienajlepszym jedzeniem (zaznaczam, że to recenzja subiektywna), o tyle Noreny spełniają marzenia.

*
Kilka lat temu znajomy opowiadał mi o europejskim misjonarzu-podróżniku, który w trakcie podróży dotarł na Wschód. Pewnego dnia przyjęto go w położonym w górach klasztorze buddyjskim. Tam mniszki, goszcząc przybysza, podały mu najdoskonalsze w świcie pieczoną „kaczkę”, „wołowinę” i inne mięsa. Szkopuł w tym, że mniszki były ortodoksyjnymi wegankami. Tak powstało moje małe marzenie o wegetariańskim „mięsie”, które nie smakuje kartonem.
Wegetarianka jestem od ponad 12 lat. Udało się :)

 *
 Na otwarcie restauracji „Pod Norenami” czekałam długo. To moja trasa „na Rynek” albo „na uczelnie”. Codziennie mijałam okno z orientalnym plakatem zapowiadającym „rychłe otwarcie”, a w menu „tradycyjne wegetariańskie sushi”. Obiekt moich westchnień. Sushi nigdy nie jadłam. Kiedy przestałam jeść mięso, w Polsce nie było go jeszcze prawie wcale.

*
Pod Norrenami byłam już 3 razy. Tradycyjnego wegetariańskiego Sushi jeszcze nie jadłam, natomiast ani razu się nie zawiodłam.

Kiedy byłam tam pierwszy raz - już w drugi dzień po otwarciu - jeszcze nie wiedziałam, że to restauracja „polskiej sławy kuchni azjatyckiej”. O tym dowiedziałam się dopiero po pierwszym obiedzie, kiedy zaczęłam szukać w sieci.

Na pierwszy raz wybrałam, polecaną przez przemiłą kelnerkę „wołowinę” w sosie czosnkowo-brokułowym. I było to najlepsze wytrawne danie jakie jadłam. Ponoć powiedziałam chłopakowi, ze mogłabym adoptować kucharza ;)
Dziś natomiast miałam okazje sprawdzić „wołowinę” w sosie kokosowym z zielonym pieprzem. I to było drugie najlepsze danie jakie jadłam. Spróbowałam też "kurczaka" w sezamie z sosem śliwkowym widocznego na zdjęciu wyżej.

Oglądaliście „Spirited Away”? Przez moment zastanawiałam się czy nie zachowuje się przy stoliku jak rodzice głównej bohaterki i czy za chwilę przez tajemnicze danie nie zamienię się w prosiaczka.

Zaryzykowałam. Warto było ;)
Na następny rzut idzie "mięso" w sosie" ostrygowym", czyli kolejny smak, którego nie znam. Ostrygi bez ostryg brzmią bardzo kusząco.


*
Cóż mogę napisać więc w ramach podsumowania ? Gdyby nie to, że obecnie w weekendy niełatwo znaleźć tam miejsce, jadłabym tam każdy sobotni obiad. Zapisałabym się na „kartę stałego klienta” gdyby tylko taką zechcieli wprowadzić. Około połowa dań jest wegańska, obecnie wszystkie wegetariańskie (na początku w karcie było kilka „mięs” bez cudzysłowów). W karcie jest „wołowina”, „kurczak”, „siekane mięso”, „tofu” i „boczek”. W sosie czosnkowym, „ostrygowym”, orzechowym i słodko-kwaśnym. Z kolendrą, zielonym pieprzem, sezamem albo liczi. Wybór wegetariańskiego sushi, zup i deserów. Ceny, choć od mojej pierwszej wizyty trochę wzrosły wcale nie są kosmiczne i spokojnie nadają się na kieszeń studenta. Przy drzwiach wita i żegna sympatyczna obsługa, a na zielonych kanapach przy oknie wygodnie się czyta książki.

****
Pierwsze zdjęcie pochodzi z oficjalnego profilu restauracji https://www.facebook.com/PodNorenami/
 

Męska owsianka - owsianka vis. schabowy

Brak mi weny do tworzenia śniadań. Bez zastanowienia wybieram sprawdzone, pewne kombinacje.



Śniadanie:
Wieczorna owsianka ulepkowa  mleczno-migdałowa. Podana z serkiem wiejskim. Posypana prawdziwym kakao i cukrem waniliowym.

Skład: 30 g płatków owsianych, 10 g otrębów owsianych, 200 ml mleka, 20 g świeżo zmielonych migdałów, pół opakowania serka wiejskiego, szczypta soli, szczypta stewii, łyżeczka cukru waniliowego.



Męska owsianka
Jedna z tych, które z czystym sumieniem można zaproponować na śniadanie dorosłemu mężczyźnie, dla którego owsianka to takie-nie-męskie-śniadanie-bo-za-mało-białka. Pod względem składu "na siłkę" lepsza niż schabowy.


Owsianka (porcja ze zdjęcia) -  440 kcal, 25 g białka, 44 g węglowodanów, 18 g tłuszczu

Schabowy (na cały talerz – 140 g) - 490 kcal, 25 g białka, 22 g węglowodanów, 34 g tłuszczu

Mężczyznom przypominam również, że owsianka to standardowe śniadanie angielskich górników z XIX w. - wykonujących najcięższy z zawodów świata, carskiej armii, oraz nocnej straży w "Grze o Tron" G.R.R. Martina.
Powyższe podsumowanie jest inspirowane wczorajszym komentarzem "jak przekonać mężczyznę do owsianki". Jeżeli mężczyzna jest fajny to może i można uniknąć zmieniania w tym celu całego faceta.

sobota, 4 maja 2013

Z mlekiem bananowym

W telegraficznym skrócie:

Czarne spodnie stały się dziś na moment fontanną tryskającą owsem w płatkach…czyli o tym jak wypakowywałam rano, zbyt szybko pakowany wczoraj plecak.

"Pożegnanie ze świąteczną biedronką" albo "Kurhan dla biedronka".... to moje szukanie nazwy dla dzisiejszej owsianki. 

Owsianka na mleku bananowym.... to  mój sposób na Na-Prawdę-Przejrzałe-Banany ;)

Śniadanie: wieczorna owsianka "ulepek" z mlekiem waniliowo-bananowym. Gotowana z daktylami. Posypana serkiem wiejskim, odrobiną nasion chia oraz czekoladą z czekoladowej świątecznej biedronki. 

***

Mleko bananowe już było, ale napisze o nim jeszcze raz:

Prosty przepis na mleko bananowe

Na około 300 ml mleka przypada jeden duży, bardzo przejrzały banan (lub więcej). Banana wrzucamy do blendera lub malaksera razem z mlekiem i mielimy do czasu uzyskania całkowicie jednolitej, gęstej masy o słodkim smaku bananów. Tak przygotowane mleko używamy następnie do zrobienia owsianki. 

Taka owsianka ma smak jak koktajl lub lody bananowe. Jest dodatkowo gęstsza i bardziej kleista niż owsianka z pokrojonymi bananami. I nie wiem dlaczego bardziej puszysta niż inne. Taka gęsta bananowa pianka.

środa, 1 maja 2013

Komu w drogę, temu ryż ;)

Za 45 minut odjeżdża pociąg. Pakując się rozlałam olejek czekoladowy i teraz wszystko pachnie czekoladą owocową. Tym razem pociąg-kierunek „wschód”.
Tym razem postaram się też  publikować zdjęcia. Jeżeli tylko ktoś nie uzna, że aparat jest nie historyczny. Albo nie fantasy. Na jedno wychodzi.


Śniadanie: brązowy ryż z bakaliami, miodem i jabłkami. Plus cynamon, serek wiejski, migdały i banan :) Ciastko owsiane i dwa orzechy brazylijskie na deser.
 No to w drogę.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Bunt zagorzałego śniadaniowca

Biegam, piekę, gotuje, śpię po 4 godziny - pełen serwis. Na przekór zjem kanapkę. Albo dwie.I  pójdę do pracy głodna. 
To jest bunt zagorzałego śniadaniowca. 
 
Zjedzone dopiero w pracy: 2 kanapki z chleba pełnoziarnistego (z krojonego ziarna żyta) z mieszanką sałat, jajkiem i suszona cebulką oraz z białym serkiem i domowym dżemem brzoskwiniowym. Miałam ochotę na szczypiorek ale i bez szczypioru się spóźniłam.

***
Przyjemnie biega się o północy w deszczu.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Ciasteczkowa 2

Choć piekę ciasteczka owsiane od lat (uznając ich wyższość nad wszelkie inne gatunki ciastek) to z każdą nową wyjęta z piekarnika partią uczę się o nich czegoś nowego.
Ciasteczkologia owsiana to wciąż nauka dla mnie nieodkryta do końca. Fascynująca i smaczna.

Tradycyjnie w takich sytuacjach – owsianka ciasteczkowa. Tym razem jednak z domowym bananowym mlekiem, daktylami i migdałami. Posypana świeżo pieczonymi ciasteczkami, większą ilością daktyli  i rozpuszczalnym kakao.
Nie chwaląc się najlepsza w tym sezonie.